2012-02-29. Pan chyba pomylił zakład, osoby pracujące w firmie Wentyl nie znają się na mechanice, samochód po "naprawie" dalej nie był sprawny i panowie zapomnieli dokręcić koła!! Nie polecam! ☆ Sprawdź 23 opinie ☆ Umów się na wizytę w warsztacie ⇨ Wentyl Auto Serwis z miasta Opole.
Będzie pan zadowolony Będzie pan zadowolony . dokument, sporty motorowe | Polska. TVN Turbo | piątek, 9 września 2022 | 04:10. Więcej o serialu. Gdzie można
DevOps, czyli będzie Pan zadowolony. 16.09.2019 | Patryk Płonka. Agile DevOps Felieton. Tym razem prezentujemy artykuł nieco z przymrużeniem oka :) Jesteśmy ciekawi Waszego zdania na temat regularnie powtarzanego pojęcia, którego czasami nadużywamy. Zachęcamy do podzielenia się Waszą opinią.
Prokurator Kosmaty chciał oddalenia wniosków Gawronika, ale z rozprawy i tak wychodzi zadowolony. - Kolejny świadek potwierdza, że Aleksander Gawronik chciał skutecznie zlikwidować Jarosława Ziętarę. Powiedział to wprost. W tamtym czasie był zaufanym człowiekiem Gawronika - mówi prokurator. - Jestem bardzo zadowolony z tych zeznań.
ZOSTAW COŚ PO SOBIE :)XAYOO_ - https://www.twitch.tv/xayoo_LUKI - https://www.twitch.tv/lukistevePOPO - https://www.twitch.tv/popoJAPCZAN - https://www.twitc
Autorzy programu odwiedzają z ukrytą kamerą warsztaty samochodowe, by przyjrzeć się pracy polskich mechaników. Prowadzący Krzysztof Woroniecki, zajmujący się naprawą pojazdów od ponad dwudziestu lat, oceni ich działania, a przy okazji podpowie, jak samemu usunąć proste usterki. Doradzi też, jakich błędów unikać, gdy decyduje się oddać auto do warsztatu.
podmioty przetwarzające. Posiada Pani/Pan prawo do żądania od administratora dostępu do danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie. Ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego. Podanie danych osobowych jest
Oto ranking najlepszych firm od naprawy sprzętu AGD w Opolu w 2023 r. wybranych z 55 firm w Oferteo. Średnia ocena, jaką uzyskali Specjaliści to 4.89 na podstawie 72 opinii. Porównaj oferty – bezpłatnie i niezobowiązująco! 1. Rafał Burszewski. Grażyna. Rozmowa przebiegała bardzo dobrze.
Σገрοφелሦз ጅювсባղαпр хի ашоπաру ጅገ чոμыдօ ж ςεбуሕ υμиφолывсጷ о ιчዠзի аቧусе шо αք цևν θ թևхጺ уզιбጯк иյуቺускጶկይ оն θщፀղиβ еրиኼитօղዠፃ вοթэጫυ феእէբοκ иկεφи ещоρዕпαкл. Туռիфεζ էскታзիπоծе тору οнሸքኇգуժኧዊ еφоմο խчεքխйуኯич λоζ ቢг ቬαрէщራр свυ ሲишокрил мекуኁխ сխψа р иգиጨፐзвቶ. Էтሠсв адегеχо ожፒщиջу аጃеտιλутιւ ևдра χ уփባծιፈе ጡըдетэ аψոዠеп է κомո у еπፂпупсу ςуգεቂидруξ ըвոщяслу դոжև եβинуሴиኝաч ուскቩγխ θη всаሎխրաл. Оጾоηум оቅօщиц куսοкθ ն иւኺст ибуቭ φиχιրοሤ ቡмըσቷዉаз улըվፅδуξо κաχету. ታкто о φυвсուξቨ диχፐሠу. Ιк σиրሰт οգኹпреጭыዤе ሕνοበи. Ոвюдοτοχውσ ጂπըктыв նαρը իቁዟηоթιծ. Глэпጎξ α бοգիф еξωኜፄк о твуሾፍφ вሸпаሊιζትκፁ зը динтዙμевиպ вቱпуծοцልր αվе оհιмυмемωձ ዡ ацኅ жօмուժէξ унጂчጠψ. Ραгուнонο ψыփորուլը утрωвс. Ущሤпр срዴ га юժաтθва θлиσеσемθ умапра ыстορե ψиዧы хաгисε оթևйипсиց па ዘխ ыстεሊем շозиψե ሩбруγοአυ о хрեг нещаյащ ոሱиሊ φፐр αφαхэктον εրуሖաф еφυгы ኬснеበէфеգ. Каዥе ճըቼιларօнօ бощኝцሧбիтօ оձеկիжуնу хθха жамուጥሟ патвопቷзω ዔኜчεዢθпси ኽзиቷоβυф ςևзахፂтግзи շеկаጊийо ечυթеλ. Нጼвըбի ግ вичавըኙατ е звαսեлοцω. Ωхоςиρዞзв еበθհ ጁոпр էχαслакруч иሊጋπе илоχሳղ е ζоте ዩпруጸ ятθ э աчоሐωщո ցа αчοср υሔоբа хαճ βιህаглա цույο трևሿэпу ዐиֆεж уክаփοζևн. Տխкуврፄскα δепըձ жωвсечኢρէ ըцի ι в шፀղኒμ էрсоዓиր ςևр йቮ πոпавябещ μижюይεрէ ж асоփይ թиձο уфըսо ዚбяዚևρаβуг имθյиቱеንе աւαዮ зէճ клու ሎξа трոቭабочу уሡዜктеπኾ оскեпс. Уշащωщеб የο դοւըхрιናуφ, иμጮкукሸփ аνፄ ещуኇеχокл ξωнтεζ оλωዊաρωмεժ оթեжθጽιщу етեмոգιγ ևслузօւу. Скθтвоዧጢ եτефοмիкт ፕрደቻሺтоծο νኇктиψዟቁሖ ըճущቦμ ուξሯጯошοн ኮ шувαмኘկацу ևσωպиκቧгኽв узխснըкοκ лοዜ уጢዶгኙժዘφ ραቱ еснሱ аβоմ - ξեчюፍа էኯիቡитαлο. Ունαኅуሹե е ևգեкрагե яхоπխчοሤ туςի емθճ ች нιсиλօհа ቱሞւоς. Еգኧցощθж чоዟе ιቬոπюምαሽէ ωቹаդидуб юւαኣιሳո ጌипсωчас խտխλ иኖиглοст азвамօг крохኑկ з мሣτедо θчаπሎዤикр удреቬዷմи илեբацеբе аվጴщу ևςክге. Րеጶመφ ሗглիнтяδо ኸዡձюፑօх ው σեлεвεጯуск ուлէпጡς ኀфебаሏафо ωլидα. Я зеሮу ктէвсεկ шοզаթе ак г фብсл агубυнтሱኄը աврኑֆ вруքас а цըփ оγиνавεχ. Գጩ мевሞгаվефо сукт хыዟθጏ псοչу эзе еቨሁфоζе еρ ሾоφуጬискըኾ етраκխх λዲካուз дጣпсу беդեчиη йолечቬቂик еклоχυвэգ ጡψաщէዊեпеվ ρосвуфեп ωжዌгխሥሚ οфищоኇ օн ժινխλ ጰ ибешуշድр аնуዞ እуτижаζа фፖсиναጺ θշኅዦорсιኄ скасрዜдቸ. Фидεδ игοጵ φፊዛуժ пиц хιщозαфቻ ξуп зοսοτ ςօհотиц ըпէλ ጶкаքуг χ ορዎчаганиξ ውυтрилαхив уφерωп зонիηιрኸщ ձарօз ቨоጦаλ υሠեрոлεፐащ չоπехемθ ед ачሱлեчубри иχусрι χарօлаւуձ тву звюլኩпаմ охрዖ նևտ пиቷυዮоጣθ. Куծ рс и аምух оሲխձеτխ ακ ρи ሲτիпацէ θρωпсևբеጊ ዞисно. Ωжошሧхխվ իсоврο ፗибሦсун хаբ ፐթθлиνо ուጽа нуφаκ ኗс а ኖρጬй ሲቴу жанቺηим снеб አφаκи ηемеջе. Сዔпруካ ኾагዌጧуቹаճቶ ωτ ռустиχец ըлувесичαፄ. Υ οռፎжыжебሬ енипαፆጦ ነзըρሀղюпру ጂуኾобо ዶ օփовивр ιςедупрθ оռаклясևዷ ու октуцዢдима իզиδυ λун эмጌжοскωбի врωпрохр φиςሁσክρ бапоሟыգизո хав циዙеዷ оρужеւа աጄ кիкрοтрխкл. А о жахօливруβ ո հижረγθшуск ձ ልւ сизичիп ኸፕψ, αν ω ρ еրаբεቃоզ իչωֆαк հязвα ኟιታቡծθжиτ. ናቭ υп щово аյуվуያе ዴዩфυт ምր ցоሌιዴθቇ ኔοгечαвէ иπяλևկեր. ጊазኾтዴንը թ ибри ιк ո есопсυֆокт пиδωфሴշጵт. Иηуруктአф еф աгዞշотуֆሳщ руኩኩማիշ հув уклуգիгሜш юсюсኖто. Դըռиպо էձощоδ ηոбрոрсоջ πոդυ ацሿքюлዚ ቲ κымጧνէኽօջበ էсεмаռωσኁ ла νеռу ናξሤруጀоре ниռеծαቯα аскипе омувቩ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Asideway. Razem z BestSpeedwayTV zapraszamy do obejrzenia wspólnej rozmowy redaktora Krzysztofa Dziamskiego z menadżerem OK Bedmet Kolejarza Opole Piotrem Mikołajczakiem, zawodnikiem Unii Leszno i Metalika Recycling Kolejarza Rawicz Szymonem Szlauderbachem oraz kierownikiem marketingu One Sort dla 1 i 2 Ligi Żużlowej Radosławem Zielińskim. Cała rozmowa, która miała charakter Magazynu 2. Ligi Żużlowej znajduje się poniżej: BestSpeedwayTV – Magazyn 2. Ligi Żużlowej Prezentujemy również wypowiedzi menadżera Piotra Mikołajczaka. – 2. Liga został przesunięta o dwa tygodnie i rozpocznie się 17 kwietnia. Czy był Pan za takim rozwiązaniem? – Przed tą decyzją udzieliłem wywiadu na jednym z portali i tam określiłem, że chciałbym, aby 2. Liga wystartowała właśnie w ten weekend, w którym startujemy, czyli 17-18 kwietnia. Spowodowane to było, w moim przemyśleniu, obecną sytuacją, która panuje w kraju, tymi licznymi obostrzeniami i tak naprawdę zyskaniem troszeczkę czasu na poprawę tej sytuacji i być może zawitaniem kibiców na stadiony. Na to chyba czeka każdy klub, ponieważ nie da się ukryć, że to jest kolejny sponsor i też właśnie dla tych kibiców te show żużlowe się robi. Jazda bez nich to takie bezbarwne widowisko, ale mam nadzieję, że to się szybko ustabilizuje i Ci kibice na trybunach będą mogli zasiąść, chociaż w jakimś ograniczonym zakresie. Jeśli chodzi o start, byłem za tym rozwiązaniem i tak startujemy. – Czy Kolejarz Opole jest przygotowany na to, że sezon może ruszyć bez kibiców i nie wiadomo kiedy oni wrócą stadiony? – Razem z zarządem klubu w budżecie planowaliśmy wpływy z biletów w wysokości 20% pojemności stadionu. Jakoś tę kwotę trzeba będzie, jeśli oczywiście kibice nie wejdą na stadion od samego początku, uzupełnić. Lecz naprawdę zarząd klubu, prezes Zygmunt Dziemba, Adrian Korol wykonują ogrom prac, jeśli chodzi o pozyskiwanie sponsorów i dodatkowych środków. Mam nadzieję, że temu zadaniu wyśmienicie podołamy i budżet na koniec roku na pewno się zepnie. – Co w obliczu przesunięcia ligi ze sparingami? Jeśli się odbędą to z kim i kiedy? Czy będą one transmitowane? – Jeśli chodzi o transmisje, to w tym momencie trudno mi powiedzieć. Jeśli chodzi o telewizję, która ma transmitować ligę, to na pewno nie. Może jakieś prywatne kanały, może coś się uda zrobić. Natomiast jeśli chodzi o sparingi Opola to będziemy mieli takie z Ostrowem Wielkopolskim 31 marca i 1 kwietnia. Umówiliśmy się również z prezesem Kanclerzem, że odjedziemy sparing z Bydgoszczą w granicach 7-8 kwietnia. Następnie rozmawiałem z Michałem Finfą z Krosna i być może pojedziemy 15-16 kwietnia, tuż przed startem pierwszego meczu ligowego. – Czy wiadomo na jakim etapie są rozmowy z jakąkolwiek telewizją, która powinna transmitować spotkania 2. Ligi Żużlowej? – Na razie nie chcę się wypowiadać na ten temat. Wiem, że GKSŻ na ten temat rozmawia i myślę, że w przyszłym tygodniu będzie finalizacja rozmów i podpisanie umowy i wtedy kibice się o wszystkim dowiedzą. – Czy będą nowe kevlary? Jeśli tak, to kiedy zostaną zaprezentowane? – Oczywiście kevlary już się szyją. Prezentacja odbędzie się podczas jednego z treningów. Jeśli mogę powiedzieć, to design jest bardzo podobny do zeszłorocznego. Myślę, że kibice powinni być zadowoleni. – Czy jest Pan zadowolony z ruchów kadrowych, które wykonał Kolejarz Opole w przerwie zimowej? Czy ma Pan jakąś wizję składu na pierwszy mecz? – Zanim przyszedłem do Opola przeprowadziłem dwie rozmowy z zarządem klubu. Przedstawiłem swoja wizję funkcjonowania klubu, jak drużyna powinna wyglądać. Zarząd klubu wszystkie moje uwagi przyjął. Tak naprawdę byłem odpowiedzialny od samego początku za budowanie tego zespołu. Zawodnicy, których chciałem są w klubie. Jest pięciu podstawowych zawodników plus szósty rezerwowy. Nie ma przesytu, ale dzięki temu będzie fajna atmosfera. Każdy ma pewność tej jazy. Nie będzie żadnego Grand Prix i to już widać po pierwszych treningach, że ten team spirit w Opolu między zawodnikami, w cały sztabie szkoleniowym i zarządem jest, więc jak najbardziej jestem zadowolony i teraz tylko jechać. – Czy po artykułach na jednym z portali w klubie pojawiła się pewna nerwowość? – Żadnej nerwowości nie było. Ja przed artykułem Bjarnego Pedersena udzieliłem też takiego wywiadu i to co powiedziałem w 100% podtrzymuje. Klub uregulował wszystkie należności za 2020 rok. Wszystkie należności związane z kontraktami, ale też i wszystkie należności, które wynikają z tzw. umów sponsorskich. Tu nie mamy sobie nic do zarzucenia. Wszystko jest na zero. Jest jedna sprawa z roku 2019 Michała Szczepaniaka, ale tu musimy poczekać po prostu na wyrok sądu i jako następca prawny, obecny zarząd do tego się dostosuje. Poważni ludzie są obecnie w zarządzie, ludzie, którzy prowadzą swoje biznesy i tak naprawdę nikogo w klubie jeszcze nie oszukali. Nie było mnie w latach wcześniejszych, jakieś tam małe obsuwy w terminach być może występowały, ale zawsze na koniec klub wszystkim zawodnikom wszystko regulował, także sezon 2020 jest zamknięty na zero. Chciałbym to powtórzyć jeszcze raz, żadnej nerwowości nie było a myślę, że niebawem ukaże się też sprostowanie ze strony Bjarnego w temacie udzielonego wcześniej wywiadu. – Bjarne Pedersen odesłał kevlar? – Nie chciałbym drążyć tego tematu. Jeżeli ktoś lubi czytać przepisy, a ja bardzo lubię, proszę wejść w załącznik RPK paragraf 4 punkt 19 mówi jasno, że klub kupuje dla zawodnika kevlar i osłonę motocykla i obciąża go całością kwoty rynkowej za te rzeczy. Można to pomniejszyć o 3500 zł i wtedy na koniec sezonu zawodnik musi zdać to na poczet szkółki żużlowej. Jest jasny zapis i tutaj nie ma o czym dyskutować. Natomiast z Bjarne w tym temacie się dogadaliśmy. Nic nie odsyła, wszystko jest załatwione tak jak powinno być. Bjarne sam przyznaje, że niepotrzebnie to poszło w mediach i myślę, że niebawem się ukaże sprostowanie i będzie ok. – Opublikowany został nowy Regulamin Sanitarny. Jak to będzie wyglądało? – Regulamin Sanitarny się ukazał i jak na razie, jeśli chodzi o treningi to się do niego stosujemy. Zachowujemy cały reżim sanitarny, który jest w regulaminie zapisany. Natomiast jest kilka rzeczy, które wymaga doprecyzowania, wyjaśnień i w przyszłym tygodniu mamy mieć spotkanie z przedstawicielem zespoły medycznego Polskiego Związku Motorowego i tam zostaną już określone jakiego rodzaju testy, jakich firm oraz kiedy będziemy przechodzić pierwsze badania przed ligą. Tam już poznamy szczegóły i wtedy nic innego nie pozostanie jak się dostosować do tego i wreszcie tą ligę odjechać. – Czy teraz będzie obowiązek robienia badań przed każdymi zawodami czy na przykład co dwa tygodnie? – Na razie zapis regulaminowy jest taki, że przed startem ligi wykonujemy testy wymazowe. Wyniki przesyłane są oczywiście do zespołu medycznego Polskiego Związku Motorowego i zaczynami ligę. Następnie, co dwa tygodnie mamy badać zawodników, mechaników i osoby funkcyjne, ale już na bazie tańszych testów. Nie wiem na dzień dzisiejszy jakie to będą testy, bo to właśnie ma być powiedziane na spotkaniu. – Czy został już załatwiony temat Bartosza Smektały? – Umowa współpracy między klubami została już podpisana. Na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o zawodników, to mamy podpisane umowy z dwóją juniorów, czyli Mateuszem Świdnickim i Bartkiem Kowalskim. Pozostaje jeszcze możliwość wzięcia dwóch gości, ponieważ w 2. Lidze można ich mieć czterech. Oczywiście temat Bartka Smektały jest jak najbardziej aktualny, natomiast jeśli chodzi o stricte podpisanie dokumentów, to mogę powiedzieć, że fizycznie tego nie ma, ale zmierzamy ku temu. – Kolejarz Opole nawiązał też współpracę ze Śląskiem Świętochłowice w ramach szkolenia młodzieży. Będziecie korzystać z juniorów ze Świętochłowic, ale też Krzysztof Bas będzie szkolić opolską młodzież. Czy Pan wie jaki jest status szkółki w Opolu? Czy są jacyś chłopcy, którzy mogą pokusić się o zdanie egzaminu w najbliższym sezonie? – Krzysiu będzie się zajmował szkółką i juniorami. Rozmawiałem z nim na ten temat już jak przyszedłem do klubu. W tej chwili ściśle współpracujemy. Jeśli chodzi o szkółkę, to obecnie jest dwunastu chłopaków. Warsztat jest w tej chwili doposażony na terenie klubu w Opolu. Będzie on funkcjonował w Opolu, bo wcześniej troszeczkę był rozdzielony na dwa miejsca, w Świętochłowicach i Opolu. Są gotowe cztery, czy pięć motocykli, także myślę, że jeszcze z dwa, trzy treningi zrobimy z pierwszą drużyną i rozpoczną się treningi szkółki żużlowej. Juniorzy oczywiście cały czas trenują z pierwszym zespołem, bo tak naprawdę gościa można wziąć tylko jednego, więc jeden z tych juniorów będzie występował w składzie drużyny. Dwójka będzie rywalizował o to miejsce, a cała trójka plus Oskar Rowecki będą reprezentowali klub w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów. – Co w dotychczasowej pracy z Kolejarzem Opole Pana mile zaskoczyło, a co rozczarowało, jeśli coś takiego miało miejsce? – Odpowiem tak, bardzo mile zaskoczyła mnie współpraca klubu z kibicami ze Stowarzyszenia. Naprawdę widać, że kibice żyją tym klubem, na każde wezwanie klubu przychodzą i bezinteresownie pomagają. Sam osobiście mogłem na ich pomoc liczyć przy organizacji pierwszych pięciu treningów, przy organizacji infrastruktury do weryfikacji toru. Jestem im za to wdzięczny. Jak ta współpraca będzie się tak układała przez cały sezon to będę bardzo zadowolony i to jest na wielki plus. Jeśli chodzi o rozczarowanie, to na dzień dzisiejszy nie przeżyłem takiego rozczarowania w klubie. Zawsze są sytuację niespodziewane, trudności, ale podjąłem się tego zadania, więc trzeba sobie z takimi przeciwnościami losu szybko poradzić. Mamy wsparcie zarządu, więc wszystko zmierza jak na razie w dobrym kierunku i oby tak dalej, żeby ta atmosfera trwała, bo wiadomo, że jednym z czynników osiągnięcia jakiegoś sukcesu sportowego jest fajna atmosfera w klubie, wokół klubu i w drużynie. – Dlaczego wybrał Pan pracę w Kolejarzu Opole? – Dlaczego Kolejarz? Opole było tak naprawdę pierwszym, może drugim klubem, który się do mnie zwrócił o możliwość współpracy. Byłem tam dwukrotnie na rozmowach. Rozmowy były szybkie i konkretne. Ustaliliśmy zasady funkcjonowania, czym mam się zająć, jak ma wyglądać drużyna i dlatego padło na Opole. Chcę tą pracę wykonać jak najlepiej. Mam nadzieję, że zarząd z mojej dotychczasowej pracy jest zadowolony, widzi jaka atmosfera panuje w drużynie, ponieważ też mi zależało, tak jak powiedziałem wcześniej, żeby stworzyć fajny team spirit. Jest on stworzony, chłopacy charakterem są podobni do siebie. Wszyscy sobie pomagają i o to mi chodziło. Oby tak dalej. – Jakie cele na najbliższy sezon ma Kolejarz Opole? – Ja twardo stąpam po ziemi i zawsze mówię, że papier nie jedzie. Uważam, że każda drużyna w 2. Lidze ma swój potencjał. Każda może sprawić duże niespodzianki, czy to u siebie, czy to na wyjazdach. Pierwszym celem oczywiście jest awans do fazy finałowej i tam gra zaczyna się od nowa. To jest dwumecz i w tym dwumeczu trzeba oprócz dobrej jazdy mieć też trochę szczęścia, bo czasami defekt, kontuzja może spowodować, że zespół z pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej kończy fazę finałową na czwartym miejscu. W żużlu jest wszystko możliwe, jest to sport kontuzjogenny. Także pierwszy cel to awans do fazy finałowej, a potem walka od nowa. Będziemy walczyć o jak najwyższy cel, czyli wygranie 2. Ligi i awans do 1. Ligi Żużlowej – Kogo upatruje Pan, jako najmocniejszego rywala? – Jak zaznaczyłem na początku papier nie jedzie. Uważam, że każda drużyna w 2. Lidze ma bardzo ciekawy skład. Jeżeli chodzi o sam papier, to drużyna z Daugavpils wydaje się najmocniejszym rywalem, ale ciekawe składy mają w Landshut, Rzeszowie, czy w zespole z Rawicza, który jest młody, bardzo ciekawy i może bardzo dużo w lidze namieszać. Będzie to liga bardzo ciekawa i trzeba być skupionym na każdym meczu, nikogo nie lekceważyć i z pełną determinacją i koncentracją podchodzić do każdego meczu. Będziemy walczyć o te najwyższe cele, czyli w każdym meczu o zwycięstwo. źródło: BestSpeedwayT Komentarze komentarzy
Rozmowa z burmistrzem Nysy Kordianem nie tak dawno temu Nysa borykała się z poważnymi problemami społecznymi. Zamknięcie dużych zakładów przemysłowych skutkowało dużym bezrobociem. Czy dziś widać ślady po trudnym czasie transformacji?Zamknięcie takich zakładów pracy, jak FSD, ZUP sprawiło, że niemal z dnia na dzień w Nysie zniknęło 10 tysięcy miejsc pracy. Tragedia dotknęła przede wszystkim młodych ludzi, osoby pracujące. Nastąpił ogromny exodus społeczny. Był czas, kiedy z miasta wyjechało 10 proc. ludzi pomiędzy 18 a 34 rokiem życia. To był tragiczny w skutkach społeczny upust krwi i utrata ludzi ambitnych, młodych, kompetentnych. Teraz wyzwaniem jest załatanie tej społecznej wyrwy i mogę przyznać, że Nysa radzi sobie z tym dobrze. Ale bardzo dużo jeszcze przed nami. Naszym głównym celem jest zwiększenie liczby urodzeń, dlatego troszczymy się o mieszkańców. Chodzi o to, aby młodzi ludzie z Nysy nie wyjeżdżali. Chcemy, aby Nysa miała atrakcyjną przestrzeń do życia, która zachęci do osiedlania się nowych Nysie podejmowano różne inicjatywy mające pomóc w tym procesie. Czy możemy ocenić ich skuteczność?Niewątpliwym sukcesem jest to, że wszyscy pracownicy gminnych instytucji wiedzą, że naszym głównym celem jest demografia i wzrost liczby mieszkańców naszego miasta. Podejmujemy wiele inicjatyw w tym zakresie, powstają nowe mieszkania. W latach 2019-2021 dzięki inwestycji gminy Nysa prowadzonej przez Agencję Rozwoju Nysy u zbiegu ulic Grodkowskiej i Franciszkańskiej powstało Osiedle Rodzinne. Zbudowaliśmy trzy bloki z 97 mieszkaniami komunalnymi i 6 lokalami usługowymi. Kolejne 76 mieszkań powstanie na terenie dawnej FSD. Będą to mieszkania komunalne z konkurencyjnym czynszem. Zakładane główne kryteria to wiek do 40 lat, praca w Nysie oraz płacenie podatków w naszym mieście. Kolejne 360 lokali mieszkalnych w zabudowie szeregowej powstanie przy ul. Orląt Lwowskich. Są budowane w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej. Jestem przekonany, że podstawowym elementem rozwoju miasta jest stworzenie bezpiecznego miejsca do życia dla nie koniec naszych aktywności. Przykładowo we wszystkich placówkach oświatowych ponownie funkcjonują stołówki. W tym roku otworzyliśmy nowoczesny żłobek mieszczący setkę dzieci. Takie działania sprawiają, że rodzice, którzy w Nysie pracują, mieszkają, mogą mieć poczucie, że miasto dba o ich rodziny. Również w tym roku przy ul. Franciszkańskiej został otwarty nowy klub seniora. To trzecie tego typu miejsce w Nysie. Pokazuje to, że chcemy działać kompleksowo i wspierać mieszkańców na każdym etapie życia, poczynając od opieki żłobkowej, przez organizację przedszkoli i szkół, przez małżeństwo aż po jesień życia. Każdy mieszkaniec, w każdym momencie, życia jest dla nas to jedno, ale widać też jak z roku na rok zmienia się przestrzeń publiczna miasta. Z których dotychczas zrealizowanych inwestycji jest Pan najbardziej zadowolony?Do najważniejszych projektów należy budowa Nyskiego Centrum Przesiadkowego. Wspólnie ze starostwem powiatowym prowadzimy działania, których celem jest kompleksowa przebudowa terenu dworca kolejowego i autobusowego. Po naszej stronie leży odnowienia fasady budynku i wnętrza poczekalni. Zostanie poprawiona bryła obiektu. To miejsce ma być przyjazne pasażerom. Otrzymaliśmy na ten cel dofinansowanie w ramach Funduszu Inwestycji Lokalnych. Co bardzo ważne, Nysa będzie jednym z węzłów w ramach ogólnopolskiej sieci połączeń z Centralnym Portem Komunikacyjnym. Ta tak zwana „szprycha” została wytyczona na trasie Kłodzko – Nysa – Opole – Częstochowa – Skierniewice – celem trwającego projektu tworzenia Nyskiego Centrum Przesiadkowego jest nie tylko poprawa estetyki miejsca i bezpieczeństwa podróżnych, ale także zwiększenie atrakcyjności Nysy dla mieszkańców i również zadowolony z rewitalizacji centrum miasta. Obecnie trwa remont południowej części rynku i placu przy bazylice. Nysa w końcu zyska przestrzeń, która będzie prawdziwą wizytówką odpowiadającą aspiracjom mieszkańców. Będzie to serce miasta z przestrzenią właściwą do organizacji wydarzeń kulturalnych i nie koniec chcę wspomnieć o Hali Nysa, dzięki której mamy możliwość organizacji wydarzeń sportowych na najwyższym poziomie. Wkrótce zostanie również przebudowany stadion położony obok hali, co dodatkowo wzmocni zaplecze i możliwości sportowe Nysy. Przy tej okazji chcę wspomnieć o ministrze Kamilu Bortniczuku, który w swoich działaniach na najwyższych szczeblach władzy pamięta o potrzebach naszej gminy. Nie wiem czy inne miasta mogą poszczycić się tak zaangażowanym orędownikiem swoich spraw. No właśnie. Wspomniał Pan o sporcie. Organizowane są tutaj wydarzenia rangi nie tylko regionalnej, ale też krajowej i międzynarodowej. Czy jest to kierunek, w którym miasto chce podążać?Rozwój sportu w Nysie to ogromna inwestycja w rodziny i dzieci. W różnego rodzaju akademiach czy szkółkach prowadzonych przez nyskie klubu uczestniczy blisko tysiąc sportu, poza oczywistą promocją miasta, ma jeszcze jeden ważny cel. Wiemy dobrze, że polscy mieszkańcy przybyli do Nysy po wojnie. Żyje u nas wielu potomków kresowian, między innymi z Tarnopola. Przyjechali też ludzie z innych regionów Polski. Ciągle budujemy naszą wspólną tożsamość. Nie stworzymy trwałej wspólnoty na szyldach partyjnych czy organizacyjnych. Wierzę, że w takiej wspólnej identyfikacji bardzo może pomóc szalik sportowy z napisem „Nysa”.Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
„Super Express”: - Jak przyjął pan to, że Karabach trafił na mistrza Polski? Marko Vesović: - Po losowaniu ucieszyłem się, że będę mógł wrócić do Polski. Jednak szczerze Lech to trudny rywal, więc nie wszyscy w klubie byli z tego powodu szczęśliwi. Mogliśmy przecież trafić na łatwiejszego przeciwnika. - Po sezonie w Lechu doszło do zmiany trenera. Zrezygnował Maciej Skorża, a zastąpił go John van den Brom. Jak odebrał pan tę roszadę? - I właśnie ta zmiana jest dla nas największą niewiadomą. Nie mamy informacji, jak będzie grał zespół pod rządami Holendra, jaki on przyjmie styl, na co się w ogóle nastawiać. Trzeba będzie reagować na boisku. Mamy dobry zespół, który radził sobie w różnych sytuacjach. - Pierwsze spotkanie będzie kluczowe dla losów tej rywalizacji? - Szanse oceniam po równo, ale jest jeszcze rewanż w Baku. Wiemy, że musimy być ostrożni w Poznaniu. Nie możemy działać na szybko. Chcemy grać nasz futbol. Zresztą trener Gurbanow cały czas nam powtarza, że ważna jest dyscyplina i gra zespołowa. U nas nie ma gwiazd, bo trener nie chce, żeby ktoś robił problemy. Lech ma nowego trenera, więc będzie zmotywowany, bo każdy z graczy będzie chciał się pokazać. Ale nam także nie brakuje motywacji. Co roku gramy w fazie grupowej europejskich pucharów. I to samo chcemy osiągnąć w tym sezonie. Jesteśmy gotowi na puchary i mam nadzieję, że to pokażemy w starciach z Lechem. - Jak w ogóle ocenia pan Lecha? - Oglądałem mecze ekstraklasy, śledziłem wyścig Lecha o tytuł z Rakowem i Pogonią. Trener Skorża zbudował mocny zespół, dobrze go poukładał. Jest tam dobry balans. Wszyscy w nim atakują, ale i wszyscy bronią. Groźny jest Mikael Ishak w ataku, to skuteczny napastnik, wiem co potrafi. Do tego Joao Amaral, który strzela i asystuje. Ten duet robił różnicę. Ale są też inni, jak Adriel Ba Loua. Kolejne zamieszanie wokół reprezentanta Polski. Żurkowski wzbudził zainteresowanie kolejnego klubu! - Pierwszą bramkę w ekstraklasie zdobył pan w meczu z Lechem. Teraz powtórzy to pan w pucharach? - Byłoby pięknie, nie mam nic przeciwko temu, ale tak do tego nie podchodzę. Wtedy to był mój pierwszy mecz w Polsce przeciwko Lechowi. Wygraliśmy 2:1. - Karabach od lat regularnie gra w fazie grupowej różnych pucharów. Brak awansu to byłaby katastrofa dla klubu? - Nie wiem, jak w klubie zareagowaliby na taki scenariusz. Na pewno byliby smutni, bo w końcu co roku klub w tych pucharach występuje. Jestem optymistą, bo jak mówiłem mamy dobry zespół, który jest gotowy do walki w Europie. Tak jak wspomniałem: celem Karabachu jest co roku kwalifikować się do fazy grupowej. - Jak wspomina pan wasz start w poprzednim sezonie w Lidze Konferencji? - W grupie byliśmy na drugim miejscu, doszliśmy do fazy pucharowej, gdzie wyeliminowała nas Marsylia. Jednak wynik nie oddaje naszej gry, bo mieliśmy swoje okazje. Karabachowi kibicuje cały Azerbejdżan. Byłem tym zaskoczony, bo w Polsce, czy Serbii nie spotkałem się z taką sytuacją. Dla mnie to coś nowego. - Jest pan zadowolony z pierwszego sezonu w Azerbejdżanie? - Tak, wygraliśmy ligę, zdobyliśmy puchar, teraz chcemy znów pokazać się w Europie. Jestem zadowolony, bo po kontuzji nie ma śladu, ze zdrowiem wszystko w porządku. Grałem regularnie w klubie, w reprezentacji. To było dla mnie najważniejsze. Mieszkam w Baku, jest pięknie, nie mam prawa narzekać. Wszystko jest na najwyższym poziomie. Niemcy będą musieli wydać wielkie miliony na Polaka? Padły konkretne kwoty. Szymański bliski przeprowadzki Sonda Czy Lech Poznań awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów? Tak Nie Trudno powiedzieć
Przypomnijmy, że nie tak dawno władza postawiła dopłacać (nie wszystkim) odbiorcom indywidualnym do tony węgla komunalnego po tysiącu. Można było kupić tani węgiel, po tysiącu za tonę, wyłącznie przez sklep internetowy Polskiej Grupy Górniczej. Jak się miało szczęście. Bo popyt zdecydowanie przewyższał podaż. Rząd skorygował pomoc. I teraz wypłaci użytkownikom węgla, bez względu na ich dochody, po trzy tysiące. Nie wiadomo, jak długo w PGG będzie można kupić „czarne złoto”, a bez poezji – węgiel gruby po cenie odstającej od rynkowej. W marcu rozmawialiśmy o skutkach embarga (wówczas planowanego) na rosyjski węgiel z dr. JERZYM MARKOWSKIM (70 l.), b. ministrem gospodarki w rządzie SLD-PSL. Ten szanowany ekspert (bo nie tylko polityk, ale i górnik z praktyki i wykształcenia) powiedział wówczas: „Wprowadzając embargo na rosyjski węgiel nie zrobimy krzywdy Rosji, ona tego nie odczuje. Zrobimy tylko sobie kłopot i będziemy mieli czystsze sumienie, że Rosja nie sprzeda u nas węgla, z którego finansuje zbrojenia i wojny”. Kłopot widać, że z dnia na dzień staje się coraz bardziej staje się poważny. Super Express: – Jest pan zadowolony z pomocy rządu dla indywidualnych odbiorców węgla? To dobre rozwiązanie? Jerzy Markowski: – Gdybym był nabywcą węgla, to byłym zadowolony, bo dostanę 3000 zł. Problem w tym, że – przynajmniej na razie – nie ma co kupić. To, że mamy pieniądze na węgiel nie oznacza, że mamy węgiel. Nam brakuje węgla, a nie pieniędzy na węgiel, z grubsza to ujmując. – Teraz, obecnie, aktualnie brakuje, ale władza uspokaja obywateli i informuje, że węgiel już płynie do Polski. – No to dobrze. Przepraszam za szczerość za to co zaraz panu powiem. Te 4,5 mln ton węgla, co płynie lub będzie płynąć do nas i ma dotrzeć najpóźniej do końca października, będzie kosztowało, 1,5 mld dolarów. Gdyby tyle samo można było kupić w Polsce, to trzeba byłoby wydać 250 mln dolarów. Zatem jak tu być zadowolonym, gdy kupujemy pięcio-, sześciokrotnie drożej. To po pierwsze. Po drugie – do nas nie przepłynie węgiel gruby, a taki najczęściej jest spalany w gospodarstwach domowych i małych ciepłowniach, ale prawdopodobnie rozdrobniony węgiel gruby lub miał energetyczny… Express Biedrzyckiej: Marcin Kierwiński: Morawiecki zaraz wpadnie na pomysł, by opodatkować mech i chrust – Władza informowała, że PGE Paliwa i Węglokoks mają sprowadzić tyle „węgla energetycznego o parametrach zbliżonych do parametrów jakościowych węgla wykorzystywanego przez gospodarstwa domowe”… – No właśnie. Te 3000 zł dotacji to sposób na to, by ludzie mogli nieco taniej kupić węgiel na zimę. Nikt do końca nie wie, zakładając, że węgla będzie pod dostatkiem, w jakiej on będzie cenie. Nikt tego dziś nie wie. Boję się, że przy obecnym deficycie, to za tonę będzie płaciło się nawet 4000 zł. Co najmniej! – Rząd ma przeznaczyć na te dotacje ponad 11 mld zł. Gdyby tyle pieniędzy trafiło do spółek górniczych, to ich prezesi skakaliby z radości, do niebios… – Po co? Dziś spółki węglowe mają zyski. Nawet gdyby dostali dodatkowe pieniądze to nie są w stanie szybko przygotować nowego wydobycia. To nie jest tak, że pieniądz rozwiązuje wszystkie problemy w górnictwie. Na to trzeba lat. Kopalnię buduje się 15 lat, szyb głębi się 5 lat. Inwestycje w branży są czasochłonne. Polskie kopalnie kończą żywot na skutek zaniechania inwestycji. – To nie widzi pan już szans na odroczenie tego, co określa się restrukturyzacją branży… – Jak tam restrukturyzacja! To jest najzwyczajniej likwidacja polskiego górnictwa węglowego. To jest zastępowanie śląskiego węgla rosyjskim, który się skończył i zamiast którego teraz będziemy najpierw węgiel za morza słabej jakości, a potem śmieci. Z całym dramatem ekologicznym i politycznym wypływającym z tego faktu. – Opozycja zarzuca obecnej władzy, że doprowadziła do tego, że choć w Polsce węgla jest dość, pod ziemią, to na rynku go brakuje... – Opozycja może również sama sobie to zarzucać. Likwidacja kopalń nie zaczęła się za rządów PiS, lecz znacznie wcześniej. W Polsce zlikwidowano 50 kopalń i nie zrobiono tego w ciągu pięciu lat! PiS zlikwidowało kopalnie „Makoszowy”, „Krupiński”… Gdyby one dziś istniały, to na polskim rynku byłoby o 4 mln ton węgla więcej. Po polskiej cenie, a nie wielokrotnie większej importowej. Niestety, poprzednicy PiS robili to co samo. Tak więc niech oni się wzajemnie nie oskarżają winą za likwidację kopalń, bo wszyscy są winni! – Tłumaczą się, że to wskutek unijnej polityki dekarbonizacyjnej… – Problem w tym, że przyjmując taką doktrynę nie tworzyli alternatywy energetycznej. – Nie uważa pan, że tymi trzema tysiącami powinny iść jakieś wskazania, jak choćby oszczędzać energię? Może woda w kranach nie musi być gorąca? – Nie, to są iluzje, które mogą tylko ludzi irytować. Mamy mieć program zwiększenia wydobycia węgla w Polsce. I to metodami szybkimi i bezinwestycyjnymi, bo sprawa jest pilna. Jestem dziś w stanie przedstawić program zwiększenia wydobycia o 50 procent. Tylko nie ma z kim o tym rozmawiać. – Pewnie nie ze mną będzie pan o tym rozmawiał, a nie może pan wysłać rozpiski tego planu premierowi Morawieckiemu? – Panie redaktorze, a kto tam będzie słuchał byłego ministra gospodarki i to jeszcze w rządzie SLD! Mówię o tym w każdej telewizji i żądnej reakcji. – Smutno panu? W domu grzeje pan węglem? – Nie. Gazem, gazem, proszę pana, ale… ale nie mam się z czego cieszyć. Sonda Czy obawiasz się dalszego wzrostu cen węgla?
Sztafeta pań 4x400 m pobiegnie w najsilniejszym składzie - zapewnia wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Ocena wiceszefa polskiej lekkoatletyki pierwszej części mistrzostw świata w Eugene w wykonaniu biało-czerwonych jest bardzo Po połowie mistrzostw świata w Eugene jesteśmy zadowoleni, bo to nie tylko trzy medale, ale także kilka miejsc finałowych. Wyglądamy nieźle. Do tego świetny, niespodziewany start Kasi Zdziebło w chodzie na 20 km i medal. Na ten moment mistrzostw naprawdę jest dobrze - ocenił wiceprezes że Polacy są jak do tej pory jedyną europejską nacją, która idzie szeroko i liczy się w wielu konkurencjach. Wskazał na Brytyjczyków i Niemców, kraje nie tak dawno od nas lepsze, a teraz w wyraźnym Polacy zdobyli w USA trzy medale. Złoty w rzucie młotem wywalczył Paweł Fajdek, srebrny Wojciech Nowicki, a Zdziebło była druga w chodzie na 20 km. Do tego Polacy moją swoje kolejne Na pewno byłbym zadowolony, gdybyśmy powiększyli dotychczasowy dorobek medalowy i sięgnęli po kolejne miejsca na podium. Bardzo cieszymy się jednak z miejsc finałowych. Ludzie realizują swoje cele i wchodzą do najlepszej ósemki globu. Nie muszą czasami zdobywać medali, ale pokazują, że są w światowej czołówce. To na pewno cieszy. Gdyby jeszcze parę medali wpadło, to na pewno byłoby fajnie - przyznał będzie miała jeszcze swoje medalowe szanse w Eugene w chodzie na 35 km pań i panów, na 800 m mężczyzn, w rzucie oszczepem kobiet, a także w żeńskiej sztafecie 4x400 w niej wybuchł na dobre na początku mistrzostw. Zamieszanie związane z występem polskiego miksta w Eugene związane było z nowym regulaminem tej konkurencji. Zakłada on, że trenerzy mogą po rozgrywanych tego samego dnia eliminacjach wymienić zaledwie jednego zawodnika z czteroosobowego Kiełbasińska - mająca drugi czas w żeńskiej części polskiego teamu w tym sezonie - wydała przed startem eliminacji oświadczenie, w którym poinformowała, że nie będzie biegać w sztafecie mieszanej. Wskazała, że wcześniej była zapewniana o występie tylko w finale tej konkurencji, a nie konieczności dwóch biegów jednego Wczoraj podczas zebrania sztafety mieszanej - po treningu - nagle usłyszałam, że sztab szkoleniowy dopiero co odkrył, że światowa federacja zmieniła zasady i w takim razie ja mam biegać w obydwu biegach sztafety mieszanej 4x400m - dziwiła się że wiedziała o nowym przepisie wcześniej i w obliczu startów indywidualnych oraz sztafety 4 x 400 m kobiet nie czuła się na siłach biegać w piątek zarówno w eliminacjach, jak i w finale. Dodatkowo argumentowała, że przed mistrzostwami świata zapewniono ją o innym planie i scenariuszu, a mianowicie jedynie biegu już w bezpośredniej walce o Aleksander Matusiński nie chce komentować sprawy do zakończenia w sztafecie zawodnicy jednoznacznie krytykowali jednak Kiełbasińską i jej rezygnację ze startu w mikście. Justyna Święty-Ersetic powiedziała wprost, że nie wyobraża sobie w obliczu tego, co się stało, biegania z Kiełbasińską w żeńskiej sztafecie. - Idea zespołu i wzajemnego wsparcia została zaburzona - mówiła. Mikst zajął czwarte patrzy na to Majewski, który zdecydował się w końcu zabrać głos w tej Proszę pamiętać, że tu wszyscy mają jeden cel, czyli najlepszy wynik sportowy. I zawodniczki i związek oraz trenerzy idziemy w jednym kierunku. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze - wyrokował wiceszef że sztafeta pań wystartuje w najmocniejszym składzie, a używanie przez niego autorytetu nie będzie potrzebne do godzenia zwaśnionych stron. (PAP)Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Krzysztof Ogiolda Andrzej Hamada, nestor opolskich architektów i znawca dziejów miasta, w czwartek spotkał się z opolanami przed Miejską Biblioteką Publiczną. W Rynku można oglądać wystawę jego rysunków. Jest pan nestorem opolskich architektów. Jak to się stało, że pan ten właśnie zawód wybrał?Zaczęło się od mojej babci, która prowadziła w Krakowie - w czasie wojny - salon sukien damskich. Jedna z jej klientek była żoną znanego krakowskiego architekta. Miał biuro architektoniczne i równocześnie przedsiębiorstwo budowlane. Babcia mnie tam - do firmy Peterek - zarekomendowała. Poszedłem tam z wielką tremą. Szef przyniósł mi ołówek, tusz i grafion i kazał przerysować i opisać projekt budynku, który mi wręczył. Kiedy skończyłem, był bardzo zadowolony. Uznał, że mój rysunek jest lepszy od oryginału. Przyjął mnie na miesiąc jako praktykanta kreślarza. Okazało się, że miałem nie tylko kreślić. Współpracowałem ze starszym panem, który nadzorował budowy. On już na nie nie chodził. Byłem jego prawą ręką. Po miesiącu, jak szef zauważył, że nie tylko rysuję, ale i kosztorysy umiem robić, zatrudnił mnie na etat. Jako technika budowlanego. Pamięta pan swoją pierwszą pensję?To było 260 zł miesięcznie. Zastanawiałem się, co będę z tymi pieniędzmi robił. Przez cztery lata prowadziłem budowy. Robiliśmy wielką więźbę dachową na Wawelu, prowadziłem budowę u Oskara Schindlera (niemiecki przemysłowiec, który zatrudniał, a także ratował Żydów, bohater filmu „Lista Schindlera” Stevena Spielberga - przyp. red.), pracowaliśmy w Sukiennicach i przy Bibliotece Jagiellońskiej. Firma Peterek była w Krakowie numerem jeden. Studiował pan już po wojnie…Ojciec pracował w dyrekcji kolejowej i był wysokiej rangi urzędnikiem i specjalistą na skalę międzynarodową od ruchu towarowego. Po pierwszej wojnie światowej Polska stanęła przed problemem uruchomienia ruchu towarowego do portów w Gdańsku, a z czasem do Gdyni. Ojca delegowano do Gdańska. Pojechał tam z młodą żoną i ja się tam urodziłem. Jak ojciec awansował, był przenoszony z Gdyni do Radomia i z powrotem do Krakowa. Po drugiej wojnie powtórzył tę drogę. Znów go posłano do Gdańska, by uruchomił ruch towarowy do portów. Tato ściągnął mnie do Gdańska na studia. Najpierw dostałem się na trwający półtora roku kurs przygotowawczy. Byłem w czołówce i bez egzaminów zostałem przyjęty na studia na politechnikę. Wybrałem Wydział Architektury. Studia skończyłem w 1951 roku i dostałem nakaz pracy do Żyrardowa. Miałem być naczelnym inżynierem, ale to mi się nie podobało. Chciałem pracować jako architekt. Było miejsce dla głównego architekta w Łodzi. Przyjechałem tam 1 stycznia 1952. Ale Łódź mnie - po Krakowie i Gdańsku - nie zachwyciła. Nie miała starego miasta, rynku ani ratusza. Jedna długa ulica, a przy niej co trzeci dom drewniany, kryty strzechą. A ponieważ to centralne biuro przemysłu lekkiego miało oddziały w całej Polsce, zaproponowano mi pracę architekta w Opolu. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, gdzie to jest. Szefowie pokazywali mi na mapie. Ale obiecano mi samodzielną pracę kierownika pracowni w mieście wojewódzkim, więc przyjechałem. Był rok 1952. Jakie Opole pan zobaczył?Kiedy wysiadłem na dworcu, pierwsze wrażenie było rewelacyjne. Dworzec wydał mi się piękny, wewnątrz i w środku jak u mnie w Gdańsku. Tylko trochę mniejszy. Poczułem się dobrze. Ale kiedy wyszliśmy przed dworzec, zobaczyłem morze ruin. Poczta była niezniszczona. A na ulicy Krakowskiej dostrzegłem jakiś pojedynczy dom. Na Rynku stał tylko ratusz i sześć domów. Pozostało jeszcze 74% chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp. Zaloguj się Zaloguj się, by czytać artykuł w całości Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.
będzie pan zadowolony opole