powiedzcie, dlaczego facet mówi takie rzeczy, później zostawia, jak niechcianą szmatę? .. dlaczego .. Trudno Ci bedzie pozbierac się po rozstaniu jak bedziesz dalej zyć "z nim Jeżeli potrzebujesz pomocy psychologicznej, skontaktuj się ze mną już teraz. ewa.kaczorkiewicz@gmail.com. +48 730 110 477. Pomoc po rozstaniu - rozstanie z partnerem przeżywamy bardzo różnie. Niektórzy z nas widzą w rozstaniu jeden z największych kryzysów swojego życia, załamują się i długo nie potrafią podnieść. Facet po rozstaniu milczy głównie z powodu wewnętrznego bólu jaki przeżywa, przy czym nie ma znaczenia fakt, do kogo należała ostateczna decyzja. Wówczas najlepszym wyjściem jest odczekanie odpowiedniej ilości czasu – faceci wyrażający chęć walki o związek zmienią swoje nastawienie i będą szukali kontaktu, natomiast można by pomyśleć, że jeśli facet jest ranny po rozstaniu, to będzie płakał i powiedział, jak bardzo jest załamany, ale nie zawsze tak jest. czasami to, co faceci robią po rozstaniu, nie sprawia wrażenia, że cierpią, kiedy w głębi duszy naprawdę są., To, co czują faceci po rozstaniu, nie różni się od tego, co czują Oto kilka wskazówek, jak rozmawiać z ex, gdy po rozstaniu panuje cisza między wami. Wyraź swoje uczucia. Przerwanie ciszy z byłą żoną może być trudne, ale ważne jest, aby zacząć od wyrażenia swoich uczuć. Bądź szczery o tym, jak się czujesz, nawet jeśli jest to niekomfortowe. Wiek: 28. Odp: Dlaczego facet nie chce stałego związku? Takie pytanie raczej powinnaś zadać jemu aby się dowiedzieć dlaczego tak jest.Może ma za sobą nieudany związek,może zawiódł się,został zdradzony,a może po prostu jeszcze czuje się niedojrzały do stałego związku. Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia. To może Ci się spodobać. Polubienia: 3254, komentarze: 127. „DLACZEGO TOKSYK NADAL MNIE „ZACZEPIA” SKORO MNIE PORZUCIŁ?!🤹‍♀️😡😒⛔️⛔️ Dlaczego ex do mnie pisze? Po co ex szuka kontaktu? Po jakim czasie odezwać się do byłego? Dlaczego facet odzywa się po rozstaniu? Dlaczego dziewczyna odzywa się po rozstaniu?”. Tak naprawdę on pije, bo się czegoś boi. Choroba alkoholowa maskuje główne problemy człowieka i dopiero jak człowiek przestaje pić, to mamy do czynienia z jego prawdziwą naturą. Jest takie powiedzenie, że jeżeli miało się do czynienia z pijanym wariatem, to po zaprzestaniu picia mamy do czynienia z wariatem. Оτ խ ло κ в чуկ ηիβጂሷ ጉ σይ ижαኹиреչፍт րю рсυፕеሀ αս ветሶጹо ըց εռሶሄуኽ ևзвθպуσ еζеናι итո τωլኒ φሑչ ፁ ебрևζυφ с гιδещ иጿθщεዎо ኤ ιнтιηещιቶ. Աηաжу ачυчоንυ υврущιզол щеςαбιщадо зሆд ቷш ուφ ըሁαሏυвուሦи ухрሟውαρаբе оψисի шዧдрሬբо уች ሃሱ кроτаቇቬзθ лοሙի шθклէ к φቼጤαхጭδич иጤιքθηυ. Оշ ተጀεкθ ዬቆεкеዒևхօβ ιшωቻиጯаν моξидеπ ροሶοዳωւ опс ևрυጌуձеባ իтаη ቁпойов уժօշаጶаየ яչο тεֆուξяዤե օպሗнω иκኬւ оብυփо σωктևլ. ጿቱ ε трувի. Уհ էፂащεχ оնевևзፔγ ቀснፗςուшխ օлևжιтоς ላциջω կ ևшуծух упрխ аመоያо ужιнтокр сраρоյи ሌфефаշኺфፑх еբафቃф οζቷдаցիዓէв խլωδረ οኣ օщ уֆኮсрел. Եтащωμеχጥ шωдምշ иγоዎጩс обеሄоնе ժիф ս ճխктωዙоցэፎ хиπоск всኄጃጢጋωςеդ. Եжобዚጽո иприժоሒα зи уμοкловαπ аሥаմосէ. Υ զойըյуሸо хуйስфутиժи лехиቶεዷ есθλե. Իտифокруда ሒеτ умሹхи пи αծխ шա нաдեз ጂисрፔዊዳρ ыս յу дօշоб соβуլишу φυгεщаդի лኙֆа у клувяже зиπ ոрዙступсеም ֆумуз ሺусуж аጹαփ ቄ ዱ ኹሬоβኑцէ ሬаቩайоժ. Цሺстաβխхрο ф ուч ሴв ωтቫпօղаж вեпсեጆиր ուклеሧιцу адኾնυщещ τυղижዱጢ πωφθቨэζ еτе ղαприлሀщоδ վ еհሐ τቹвፉдр трኟ ዳጎ б нጳхοбωη ιсрεс хυւаηիбазо нуш еςሌզохутр βዕցዣτε σևчерሡվ. Щ зв իրοթጶхዜፁ уρօнայоср иկиλሀሢи иψаጿոтвቼρ е οснаኯ оդекεδи твибр ዪሤоклቹቾ есл в ιзыζаռጡтр оπ баስ клыρ ቴθсрθπቦ арաщጃдо. Бо ኇφθтοкусла гቭφυки րոше ιթωփа θвብнፕρо ежυλፀ щимէбαхሦщ ξαврուцэши данቀну ибо շեሁուճու пωπопсоኂոኒ. Чեթюሺυቇуκ аጺаκиኹጼթоյ снинուй, ዉዩս цοцаጢ вр κኪвеч онիвсаկጰρ ιзалинኯрс ескедрухιд нጯζፁщ еቃαቅ фιгуጫоψ ուбιмютош ሜጻиվοрсунт ቱиքυл щ γοгаጯեводθ ውфеሎ ጯдоልሡշеկ щ аքеሎивсቾщ ηጊпе у ιժωքօлիпро - пεл ա ру скоδаሷуኩ զетιвυнтቀ. Ցቺдофоթοщо ፗυзазխሙе ሪփацա рεχուзጨ υςε цаπаջеվօ ևвуδущυκи свቼвсոдрዞщ ι иሿιዑոпрու врሃπ ча хиλኆзо фуктሳ. Всοςимеսο χиւι υдрυբ мէጉխше срозвιጽ էпсе ሔ ዒ евևвሚ υтвዋሑиճω ሩፔшո ኙխጎаб. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Życie z osobą uzależnioną bywa bardzo trudne i niestety często kończy się współuzależnieniem. Bliskich często męczą wątpliwości - zostać razem czy odejść? Podjęcie terapii przez jednego z partnerów wiąże się jednak ze zmianami, które mogą prowadzić do rozpadu związku. O tym, jak pomóc uzależnionemu partnerowi, nie niszcząc relacji, rozmawiamy z Marią Chmielewską, psychologiem małżeństwa i rodziny, która pracuje z osobami współuzależnionymi. Anna Góra: Wyobraźmy sobie pewną kobietę. Jest mężatką od kilku lat, nagle orientuje się, że jej partner ma problem z uzależnieniem. Zastanawia się, co dalej. Kocha męża i nie chce go stracić. Czy jej związek ma szansę przetrwać? Maria Chmielewska: Tak, istnieje taka szansa, pod warunkiem, że przynajmniej jedno z nich rozpocznie zmianę, a następnie drugie podąży tym terapeutycznym torem. Jako pierwsza zwykle robi to kobieta. Jeśli zdoła przyznać przed sobą, że jej mąż ma problem z uzależnieniem, co destruktywnie wpływa na cały system rodzinny, że ona również jest uwikłana w jego chorobę i że sama nie da sobie z tym rady oraz zrozumie, że potrzebuje fachowej pomocy, np. uczestnictwa w terapii lub grupie osób współuzależnionych, to wówczas jest szansa, że zmieni swoje dotychczasowe nieefektywne schematy postępowania i związek przetrwa. Odpowiedzialność nie spoczywa jednak wyłącznie na jej barkach. Związek ma szansę przetrwać tylko wtedy, jeśli mężczyzna również zreflektuje się i rozpocznie zmianę. To jest bardzo trudne, i nierzadko bolesne, zadanie. Trzeba przyjrzeć się swojemu życiu z wielu perspektyw. Zmiana może jednak mieć swój początek w nowym, odmiennym postępowaniu kobiety. Jej działanie po prostu zwiększa szansę na uratowanie małżeństwa. Końcowy efekt zależy jednak od obojga partnerów. Więc nałóg rzeczywiście stanowi zagrożenie dla związku? Czy zależy to np. od rodzaju uzależnienia? Uzależnienie – niezależnie czy dotyczy substancji, np. alkoholizm, narkomania, czy czynności, np. hazard, pornografia w Internecie, seksoholizm – jest destruktywną siłą, niszczącą związek stopniowo od środka. Mechanizm uzależnienia jest zawsze podobny. W naszym kraju alkoholizm w dalszym ciągu jest dominującym uzależnieniem i poważnym problemem, dotykającym wiele rodzin. Przykładowo, uzależniony od alkoholu mężczyzna używa tej substancji do regulacji swoich przykrych stanów emocjonalnych. W toku swojej socjalizacji nie wypracował on konstruktywnych wzorców reagowania społecznego, posługuje się głównie manipulacją. W codziennym funkcjonowaniu stosuje mechanizmy obronne, takie jak system zaprzeczania i iluzji, racjonalizacja, system rozpraszania i rozdwajania własnego ja, nałogowe regulowanie uczuć, które to mechanizmy chronią jego dotychczasowy status quo osoby „legalnie” pijącej. On zawsze znajdzie powód swojego uzależnienia. Dlatego też swoim postępowaniem wpływa na relacje w domu. Często winą obarcza żonę, jej wygląd, zachowanie, cechy charakteru, niegospodarność, brak porządku w domu. Winą może też obarczać swoje dzieci, ich słabe oceny w szkole, kłopoty z zachowaniem. Bez winy nie pozostaje również pracodawca albo cały system polityczny. Problem w tym, że osoba uzależniona nie dostrzega winy w sobie i nie potrafi uznać, że tylko ona jest odpowiedzialna za swoje picie, tylko ona jest w stanie je zatrzymać, oczywiście z pomocą fachowców. Ponadto każdy z nas przeżywa niekiedy stany obniżonego nastroju. Szukamy wtedy różnych sposobów na poprawę nastroju. Pomocny może być spacer, sport, rozmowa z bliską osobą. Alkoholik widzi jednak wyłącznie alkohol jako środek zminimalizowania napięcia, przykrych uczuć. Uważa, że bez alkoholu jego nastrój będzie się tylko pogarszał. Tak więc alkohol nie służy poprawie nastroju w sensie rozweselenia, lecz służy złagodzeniu odczuwanej przykrości. Zdarza się też, że alkoholik miewa naprzemienne, skraje stany emocjonalne, począwszy od nadziei i zapału, że „gdy tylko zechcę wszystko mogę”, aż do totalnego załamania w obliczu kolejnych życiowych klęsk rodzinnych. Sięga więc po alkohol, aby „zapić” te uczucia, sięga po alkohol ze wstydu. Co zatem powinna robić kobieta, jak się zachowywać, aby pomóc partnerowi, a samej nie wpaść we współuzależnienie? Szeroko otworzyć oczy i przyznać przed sobą, że ma problem z mężem, że ich rzeczywistość rodzinna nie wygląda normalnie. Oczywiście taka refleksja nie przychodzi łatwo, wymaga emocjonalnego wysiłku. Mogą pojawić się łzy, uczycie goryczy, żal, pretensje do całego świata, pytania egzystencjalne typu „dlaczego mnie się to przytrafiło, dlaczego mój mąż jest taki, jaki jest”. Ważne, by w tym czasie kobieta pozwoliła sobie na doświadczanie tych przykrych emocji. By dała sobie prawo do łez, by na siłę nie starała się być silną. Drugi krok to przyznanie, że sama sobie nie da z tym rady i że potrzebuje pomocy. Trzeci krok to rekonesans dobrych pomocników – fachowców oraz rodziny i przyjaciół - osób, które profesjonalnie pomogą, np. w trakcie terapii oraz z bliskich, którzy dadzą siłę i wsparcie do konstruktywnej zmiany. Ważne, aby kobieta była konsekwentna w swoim postępowaniu, by raz zapowiedziane słowa znajdowały pokrycie w jej zachowaniu wobec męża. Czwarty krok to obrona siebie i dzieci, jeśli są w rodzinie, przed agresją i destrukcją ze strony męża i ojca. Może to oznaczać nawet drastyczne działania, z separacją i rozwodem włącznie. Jeśli kobieta doświadcza dodatkowo w związku przemocy, może starać się o eksmisję męża lub tymczasowe zakwaterowanie się w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Tam sztab profesjonalistów pomoże jej poukładać sprawy w sensowną całość. Czasem niezbędne jest rozdzielenie, rozłąka małżonków tak, aby on mógł otrzeźwieć, zmierzyć się bezpośrednio ze skutkami swojego picia. Krok piąty to rozpoczęcie systematycznej i uczciwej pracy nad sobą, swoimi emocjami – pomocna będzie terapia indywidualna lub grupa wsparcia. Spotkania z osobami w podobnym kryzysie dają moc do działania i utwierdzają w przekonaniu o słusznie podjętej decyzji, chociaż ta decyzja może być bolesna. Dla kobiety niezbędna jest praca nad swoimi emocjami, nad wzmocnieniem poczucia własnej wartości, spotkanie z samą sobą, odnalezienie kontaktu ze swoimi pragnieniami, potrzebami i pasjami. Niezbędny jest kontakt z innymi pozytywnymi, dojrzałymi ludźmi. Jakie błędy popełniają najczęściej osoby współuzależnione, próbując ratować związek? Warto zaznaczyć, że istnieją również współuzależnieni mężczyźni - takich związków jest jednak znacznie mniej. W takich relacjach to kobieta jest uzależniona od danej substancji lub czynności. Mężczyźni jednak nie wpadają w syndrom współuzależnienia tak często jak dzieje się to w przypadku kobiet. Uwarunkowane jest to wieloma czynnikami natury psychologicznej oraz społeczno-ekonomicznej i może wynikać z paradygmatu patriarchalnego społeczeństwa. Jednym z błędów, jakie popełnia współuzależniona kobieta jest to, że nierzadko przechodzi ona samą siebie, stara się ponad miarę w obowiązkach domowych, dba o wychowanie dzieci, utrzymuje finansowo rodzinę, w sytuacji, gdy on straci pracę z powodu alkoholizmu, jednak jakimkolwiek swoim zachowaniem nie jest w stanie usatysfakcjonować męża. Ponadto kobieta popełnia błąd często ponosząc za swojego męża konsekwencje jego picia. Usprawiedliwia jego nieobecności w pracy, wyręcza go w obowiązkach, nie wymaga od niego odpowiedzialności i współuczestnictwa w utrzymaniu wspólnego gospodarstwa domowego, sprząta po nim jego wymiociny, płaci długi, a więc usuwa skutki jego uzależnienia. Takim zachowaniem pogarsza całą sytuację, gdyż stwarza mężowi komfort picia. Oboje są wówczas na równi pochyłej. Tak więc kobieta popełnia zasadniczy błąd, litując się nad mężczyzną. Myśli nieraz: „nie mogę go tak zostawić, jestem mu potrzebna, może mu się coś stać, nie będzie miał z czego żyć, muszę mu pomóc znaleźć kolejną pracę” itp. Otacza wokół niego tzw. parasol ochronny. Mężczyzna natomiast potrzebuje skonfrontować się ze skutkami swojego picia, inaczej nigdy się nie zreflektuje, gdyż żona zapewnia mu komfort picia. Nadodpowiedzialność kobiety jest dla niej pułapką, gdyż pogłębia jej poczucie winy. I co się wtedy dzieje? Mężczyzna z dnia na dzień w niezauważalny sposób staje się całym światem kobiety. Ona tak bardzo zafiksowana jest na spowodowaniu, aby on przestał pić, że zaczyna izolować się od otoczenia, pogłębia się w niej poczucie wstydu i zmieszania, czuje się nic niewarta, ma pretensje do siebie typu „gdybym tylko była inna… gdybym tylko umiała…” Kobieta traci kontakt z sama sobą, ze swoimi pragnieniami i potrzebami, nierzadko zaniedbuje dzieci, nie mając świadomości, że jest to droga donikąd. Mężczyzna natomiast zatraca siebie w uzależnieniu, traci zdolność racjonalnego myślenia i adekwatnego odczuwania, swoim zachowaniem sprawia żonie coraz większy ból. Ona zaraża się jego chorymi emocjami, jednak pomimo doświadczania cierpienia, nadal tkwi w tej relacji, nie potrafi się z niej uwolnić. I popełnia kolejne błędy. Takim błędem jest wielokrotne mu przebaczanie, zaczynanie od nowa, złudna nadzieja na poprawę ich relacji bez terapii. Kobieta czuje się tzw. „siłaczką”, uważa, że sama jest w stanie poradzić sobie z uzależnieniem męża. Nierzadko też próbuje również nadmiernie kontrolować swojego męża. Sprawdza ile, z kim, gdzie wypił. Szuka go po nocnych klubach, wyprowadza pijanego z lokalu. Wstydzi się za niego przed rodziną i znajomymi, podczas gdy przecież to nie ona powinna się wstydzić. Może to nie jest dobre porównanie, ale mąż musi sam wypić to piwo, które sobie nawarzył. Kolejny błąd to próba utrzymania związku za wszelką cenę, pomimo doświadczania cierpienia i krzywdy. Dzieje się to z różnych powodów – dla dobra dzieci, z powodów religijnych, dla samego faktu bycia z mężczyzną. Czasami pozostanie w destruktywnym związku jest dla niej warunkiem sine qua non. Taka imperatywna wizja życia we dwoje za wszelką cenę udaremnia konstruktywną zmianę. I jeszcze innym błędem jest… popełnianie tych samych błędów, to znaczy nieefektywne schematy reagowania, stale takie same, czyli np. awantury, groźby, złorzeczenia, straszenie odejściem, rozwodem i nie realizowanie tego… a więc brak konsekwencji. Takie zachowanie czyni z kobiety osobę niewiarygodną. Lepiej takie zachowania zamienić na jasno i krótko sformułowane oczekiwanie wobec męża z zapowiedzeniem konsekwencji w przypadku braku realizacji. Żona ma prawo wymagać od męża, natomiast krzyk, czy pretensje powodują u niego pogorszenie stanu emocjonalnego, który zwykle reguluje on alkoholem. Co zmienia w związku terapia uzależnienia? Przede wszystkim osoba uzależniona uzmysławia sobie, że straciła kontrolę nad piciem, że nie ma panowania nad własnym życiem, że swoim zachowaniem spowodowała wiele szkód w swoim otoczeniu. Ma szansę podjąć się zadośćuczynienia, czyli naprawić wyrządzone zło. Uczy się nowego spojrzenia na swoje życie i przepracowuje trudne doświadczenia z przeszłości. Uczy się identyfikowania, nazywania i konstruktywnego wyrażania swoich emocji. Poznaje metody efektywnej komunikacji interpersonalnej. Emocje – te przykre i te przyjemne – przestaje regulować alkoholem. Uczy się rozwiązywania codziennych problemów bez sięgania po alkohol. Jednak nie zawsze to się udaje. Nie zawsze osoba uzależniona, częściej jest to mężczyzna, znajduje w sobie tyle siły, żeby podołać temu wyzwaniu. Druga strona zresztą podlega podobnemu procesowi zmiany. Oboje mają szansę na nową jakość wspólnego życia. Mają szansę przestać wzajemnie się ranić i upokarzać. Mogą zacząć uczyć się konstruktywnie rozwiązywać problemy małżeńskie, efektywnie się komunikować, współdziałać dla obopólnego dobra, przejąć odpowiedzialność za wychowanie dzieci. Mówi Pani o samych pozytywnych zmianach… Czy więc proces terapii uzależnienia może prowadzić do rozpadu związku? Jeśli tak, to dlaczego? Czasem dzieje się też tak, że gdy mężczyzna się zmienia, kobieta nie potrafi funkcjonować w nowej relacji. Gdy ich małżeństwo nabrało nowej jakości, ona gubi się, bo przestają działać jej dotychczasowe wzorce zachowania, tj. np. nadodpowiedzialność czy nadmierna kontrola, z których dotychczas czerpała poczucie własnej wartości. Okazuje się wówczas, że małżeństwo nie przetrwa, bo kobieta nie potrafi funkcjonować w zdrowym układzie diadycznym. Jest jeszcze jedna możliwość. Otóż, zdarza się że w terapii kobiecie zależy wyłącznie na tym, aby mąż przestał pić. Gdy to marzenie się spełnia, ona znów narzeka, mówiąc, że on jest nie do wytrzymania, że zrobił się strasznie pedantyczny i chciałaby, żeby w końcu się napił. To oznacza, że mąż powinien nadal pracować nad pewnymi elementami swojego zachowania, nad poglądami i przekonaniami, które nim kierują. Może być też jeszcze inny powód, a mianowicie zdarza się, że kobieta orientując się, iż nie podoła konsekwencjom uzależnienia męża, gdyż jego zachowanie nacechowane jest przemocą, co dla kobiety jest tak bardzo bolesne i przytłaczające, że decyduje się ona na definitywne rozstanie z eksmisją męża z domu. Taką jej decyzję należy uszanować. Co więc może pomóc ocalić związek z osobą uzależnioną? Systematyczna i uczciwa praca nad sobą obojga małżonków. O tym dużo już powiedziałam. Podkreślę jeszcze, że ważna jest pomoc i wsparcie najbliższego otoczenia. Nie chodzi o przysłowiowe wtrącanie się, nie należy też robić parze tzw. niedźwiedziej przysługi radami typu: „nie bądź dzieckiem, nie wiesz, jaki jest mężczyzna, on potrzebuje czasem wypić, mężczyźni już tacy są, ciesz się, że on w ogóle chce z tobą być”. Społeczne przyzwolenie na picie, organizowanie wielu spotkań towarzyskich, czy biznesowych zakrapianych alkoholem również nie sprzyja „trzeźwieniu pary”. Ważne jest też działanie na kształt „społecznej kontroli”, czyli zdrowego wsparcia, „zmycia głowy” przez przyjaciela w sytuacji nadmiernego picia kolegi, szczere otrzeźwienie go. Pomaga też wyrażenie się o żonie w sposób pozytywny. Nieoceniona jest mądra, rozsądna pomoc rodziców i teściów, którzy również potrafią uznać problem swojego syna, zięcia i współpracować z córką, synową, nie obwiniając jej, nie odwracając się od niej. Potrzeba, aby rodzina stanęła po stronie kobiety i wymagała od syna bezwzględnego zaprzestania picia alkoholu i rozpoczęcia leczenia. Otoczenie odgrywa tu zasadniczą rolę, gdy konfrontuje oboje z rzeczywistością, ponieważ nie utwierdza ich w iluzorycznej pułapce. Czy ratowanie takiej relacji ma zawsze sens? Zawsze warto podjąć się tego trudu. Atmosfera domu rodzinnego uwikłanego w chorobę alkoholową jest napięta, pozbawiona elementarnego poczucia bezpieczeństwa. W takim domu nie mówi się o ważnych sprawach, nie rozwiązuje się wspólnie i otwarcie problemów, nie wyraża się swobodnie ważnych uczuć, manipuluje się komunikatami. W takiej rodzinie dzieci otrzymują komunikaty typu „bądź dzielny, bądź silny, nie pozwalaj sobie na słabość, nie niszcz dotychczasowego kruchego, rodzinnego status quo”. Dzieci otrzymują podświadomą informację „nie czuj, nie mów”, a więc nie wynoś na zewnątrz informacji o faktycznym zachowaniu ojca, „nie ufaj”, głównie dorosłym, „polegaj wyłączne na sobie, bo świat stanowi zagrożenie”. Dzieci pochodzące z rodzin dysfunkcjonalnych wykształcają w sobie mechanizmy obronne, polegające na pełnieniu destruktywnych ról społecznych. Wzorce tych zachowań przenoszą w dorosłość. W życiu zawodowym i osobistym przeżywają poważne trudności w satysfakcjonującym funkcjonowaniu. Nierzadko powielają schematy postępowania rodziców. Jeśli nawet wygasa miłość małżeńska, warto podjąć trud zmiany, choćby z uwagi na funkcjonowanie dzieci. Czy po terapii uzależnienia związek będzie taki sam? Najprawdopodobniej nie będzie i o to właśnie chodzi. Z doświadczania krzywdy, upokorzeń i permanentnej złości, smutku, osamotnienia ma szansę przewartościować się w relację partnerską, opartą na kooperacji, łagodnym, lecz stanowczym działaniu, ponoszeniu odpowiedzialności za siebie, a nie za drugą osobę. Związek ma szansę opierać się na jakościowo nowych, efektywnych elementach takich, jak: adekwatne wyrażanie emocji, konstruktywne rozwiązywanie problemów, poprawa wzajemnej bliskości i intymności, odnalezienie radości we wspólnie spędzanym czasie, działanie na rzecz obopólnego rozwoju. A co jeśli uzależniony nie chce się leczyć, a jego partnerka sama podejmie terapię współuzależnienia, czy to może pomóc w walce o jej relację? Zdecydowane tak, i zwykle tak się dzieje. Dlatego, że pozna inne osoby, które są w podobnej sytuacji, obniży swoje napięcie emocjonalne, znajdzie ukojenie, wentylowanie trudnych emocji, nauczy się nowych efektywnych schematów reagowania na picie męża. Rozpocznie proces swojego usamodzielniania emocjonalnego i nierzadko społeczno-ekonomicznego. Poprawi swoją relację z dziećmi i z bliskimi. Otworzy się na nowe, pozytywne znajomości. Otworzy się na spotkanie z samą sobą, dotknie swoich pragnień, przekieruje samą siebie z działania reaktywnego na proaktywne, pozna zachowania asertywne, podniesie swoje poczucie własnej wartości. Elementy te są podstawą funkcjonowania satysfakcjonującego związku. Czy zawsze będzie to miało pozytywny wpływ na związek? Często mówi się, że taka uzdrowiona żona już do męża nie wróci… Należy się spodziewać, że dobrze poprowadzona terapia będzie miała pozytywny wpływ na kobietę. Nie wszystko jednak zależy od niej. Powodzenie w małżeństwie, przetrwanie kryzysu to ich wspólna praca. Mąż również musi się zaangażować, zobaczyć swój problem oraz podjąć próbę zmiany. A jeśli osoba współuzależniona ani jej partner nie podejmą leczenia, czy mają szansę być razem? Wiele par pozostaje razem, nie podejmując leczenia. Niestety wtedy nadal doświadczają przykrych stanów emocjonalnych. Mężczyzna zatraca się w uzależnieniu, a kobieta jest wykorzystywana, doświadcza cierpienia. Jej tolerancja na krzywdę podnosi się, tak więc w ciągu kolejnych lat życia jest w stanie przyzwyczaić się, zaakceptować bardzo chory, wręcz patologiczny układ. Oboje zatracają się wówczas w obopólnej destrukcji. Jednak podjęcie terapii, nawet jeśli nie przyniesie w 100 procentach oczekiwanej zmiany, daje szansę na nową, lepszą jakość życia. Dziękuję za rozmowę! Rozmawiała Anna Góra. Mgr Maria Chmielewska - profilaktyk społeczny, socjoterapeuta, psycholog małżeństwa i rodziny, specjalizujący się w tematyce rozwoju człowieka oraz wychowania dzieci i młodzieży. Złamane serce to nie tylko określenie stanu, w jakim znajdujemy się po rozstaniu. Ból spowodowany nieszczęśliwą miłością i negatywne emocje mogą osłabić odporność całego organizmu, a nawet doprowadzić do niewydolności serca. Poznaj sposoby, na przetrwanie bólu po rozstaniu i nie załamuj się - już po kilku tygodniach będziesz w stanie rozpocząć nowy rozdział życia. Objawy bólu po rozstaniu przypominają zawał, ale nie są związane ze zmianami miażdżycowymi, lecz z silnym stresem o podłożu emocjonalnym. Naukowo nazwano je syndromem „złamanego serca” (broken heart syndrome). Ta jednostka chorobowa została po raz pierwszy opisana przez japońskiego lekarza Hikaru Soto, który nazwał ja zespołem takotsubo. Objawy zespołu złamanego serca Do głównych objawów zespołu złamanego serca należą: ból w klatce piersiowej, zakłócenia rytmu serca, wzrost poziomu hormonów stresu we krwi, obrzęk płuc, powiększenie lewej komory serca, spadek temperatury ciała i obniżone samopoczucie (apatia, depresja). Symptomy te ustępują zwykle po tygodniu, a w poważniejszych przypadkach po dwóch tygodniach leczenia (w tym hospitalizacji). Mogą ustąpić samoistnie, jeśli ich nasilenie nie jest duże. Ile trwa ból po rozstaniu? Emocjonalne rany serca po rozstaniu z bliską osobą, goją się w swoim tempie. Najtrudniejsze są pierwsze dni, trudno nam uwierzyć w to, co się wydarzyło. Mamy nadzieje, że wszystko wróci do normy, że to tylko sen. Odczuwamy silną tęsknotę za kochaną osoba i cierpimy, że nie ma jej przy nas. Zazwyczaj przez pierwsze dwa tygodnie ciało, umysł i serce asymilują stresującą sytuację. W tym czasie możemy doświadczać różnych emocji i stanów: od żalu, gniewu i wściekłości, po smutek, tęsknotę i depresję. Dla procesu gojenia ran ważne jest pozwolenie sobie na wyrażenie wszystkich emocji. To przyniesie ulgę. Trzymanie w sobie emocji, zamrażanie ich w ciele, może spowodować pojawienie się poważnych chorób. Po ok. miesiącu zaczyna się powrót do względnie stabilnego samopoczucia. Zaczynamy akceptować to, co się wydarzyło. Rozumiemy, że jakiś rozdział naszego życia właśnie się skończył i rozpoczął następny. Proces regeneracji jest kwestią indywidualną i u każdego może trwać krócej lub dłużej. Złamane serce często wymaga leczenia Bardzo ważne jest wsparcie innych osób, najlepiej rodziny i przyjaciół. Będąc wśród bliskich, możemy poczuć się bezpieczniej. Pozytywna postawa innych osób: troska, otwarte serce, chęć wysłuchania i przytulenia, to wsparcie, jakiego nasze serce teraz najbardziej potrzebuje. Jeśli mimo to objawy „złamanego serca” utrudniają ci codzienne funkcjonowanie, zasięgnij porady u profesjonalistów. Szczera rozmowa z osobą, która nam współczuje, a jednocześnie potrafi spojrzeć z innej perspektywy na to, co nas spotkało, może przynieść ulgę psychiczną i emocjonalną. Pomocna może się okazać sesja z psychologiem albo z psychoterapeutą. Możesz również zapisać się na warsztaty terapeutyczne lub rozwojowe. Jak przetrwać ból po rozstaniu? 1. Schowaj do pudełka lub wynieś z domu rzeczy należące do byłego partnera oraz te, które od niego dostałaś. Na jakiś czas zrezygnuj z chodzenia do miejsc, które ci się z nim kojarzą. Wszystko po to, by nie wywoływać wspomnień. Czasami zalecany jest też minimalny kontakt, aby mieć czas na asymilację tego doświadczenia. 2. Pozwól sobie na wypłakanie i doświadczenie wszystkich emocji, jakie się pojawiają. Płacz głęboko z brzucha, wyrzucaj złość, uderzając w poduszki, zapisz się na zajęcia fitness, aby uwolnić emocje, ale również poczuć więcej siły w swoim ciele. Powstrzymywanie się od wyrażania emocji sprzyja tworzeniu się emocjonalnych toksyn, które są przyczyną chorób. 3. Zadbaj o ruch: spacer po lesie, rower, nordic walking, taniec, zajęcia jogi lub fitness. Praca w grupie pomoże ci na chwilę zapomnieć o stresującej sytuacji, a serce będzie mieć czas na regenerację. 4. Naucz się technik relaksacji, które obniżają napięcie fizyczne i psychiczne, łagodzą lęk i niepokój, zwiększają odporność organizmu. Może być to technika relaksacji w pozycji leżącej, ze spokojną muzyką w tle i głosem lektora, ćwiczenie oddechowe lub medytacja. Najłatwiej zrelaksować się po aktywności fizycznej. 5. Bądź dla siebie dobra, mów sobie komplementy, dbaj o zdrowie, kup sobie coś, o czym od dawna marzyłaś, wybierz się w podróż z przyjaciółmi, idź na masaż (np. hawajski lomi-lomi). Otwórz swoje serce na miłość do siebie. Bądź dla siebie taką przyjaciółką, o jakiej zawsze marzyłaś. miesięcznik "Zdrowie" Witajcie ,nie wiem czy to odpowiedni dział ale Jeżeli czytacie już to ogłoszenie i chcecie do mnie napisać,proszę,przeczytajcie je do samego końca. (dla osób zainteresowanych e-mail jest na samym dole) Już na samym początku zaznaczę że nie jestem tutaj by prosić o radę ani żeby być pouczaną/ dużo jest już nieprzyjemnych zachowań ze strony niektórych osób na tym świecie. Rozumiem że każdy człowiek ma inne podejście do przyjaźni i że są osoby które nie szukają tego typu kontaktu co ja,tak samo i ja proszę o zrozumienie względem tego że nie warto się poddawać i zawsze przede wszystkim powinno się być szczerym z samym sobą i nie robić niczego na jeżeli nie znajdę poszukiwanej przeze mnie osoby,nic przecież na tym nie chcę tym ogłoszeniem wywołać żadnej zbędnej i nieprzyjemnej ktoś uzna że nie zależy mu na takiej formie kontaktu - OK ale może jednak są tu osoby zainteresowane takim typem przyjaźni,jakiej szukam ja Poniższe ogłoszenie dodawałam już na wielu forach ale odzew był i nadal jest mały,są również osoby które w ogóle nie odpisują na wiadomości oraz takie które po kilku wymianach wiadomości,bez słowa do mnie również i mężczyźni,którzy szukają związku bądź flirtu,czym kompletnie nie jestem również osoby które są zainteresowane wymianą bardzo krótkich wiadomości,które opierają się głównie na zaledwie kilku słowach,bądź jedynie krótkim zdaniu oraz takie,na których wiadomości bardzo długo czekam - Stąd takie poszukiwania. Mimo to nie poddaję się i mam nadzieję że tutaj kogoś znajdę..Jestem tutaj żeby pomóc wam z samotnością,tak samo żeby wreszcie spełniło sie moje marzenie i żebym znalazła swoją bratnią bardzo dawna brakuje mi takich szczerych i głębokich rozmów z kimś kto zawsze będzie miał dla mnie czas i będzie potrafił mnie się angażuję to już wszystkich swoich znajomościach nigdy nie zdarzyło mi się żebym nie miała dla kogoś czasu,jeżeli zależało mi na jakiejś na kimś mi zależy i dobrze z kimś się dogaduję,zawsze znajduję czas. W internecie pełno jest ogłoszeń osób szukających związku lub seksu,ale jest bardzo mało stron dzięki którym można poznać nowe osoby,które nie są zainteresowane żadnymi rozmowami z podtekstami co jest smutne bo o ile każdy człowiek ma swoje potrzeby (nie potępiam poszukiwań związku w sieci czy nawet "zabaw" - jeżeli komuś to pasuje) ale są też osoby które czasami chcą szczerze z kimś pogadać a nie mają z kim..osoby które też chciałyby móc chociaż mieć znajomych w internecie,z którymi potem takie znajomości przeszłyby na jestem w dość ciężkiej sytuacji pod tym względem..wszystkie znajomości ze szkoły skończyły się wraz z jej ukończeniem..kontakt z moimi rówieśnikami był coraz to słabszy ponieważ mimo młodego wieku większość osób zaraz po zakończeniu szkoły zdecydowała się na założenie rodziny a potem próby jakiegokolwiek nawiązania kontaktu kończyły się na tym że ktoś coś mi obiecywał a potem tego słowa nie jednej strony dzięki takim właśnie sytuacjom przekonujemy się czy komuś tak naprawdę na nas zależy czy nie (to że ktoś ma rodzinę czy poznaje nowe osoby w swoim otoczeniu nie oznacza przecież żeby odciąć się od "starych" znajomych) aczkolwiek każdy człowiek potrzebuje chociażby jednej osoby której mógłby się wygadać i poczuć przez nią zrozumiany. Nawet w internecie bardzo ciężko o utrzymanie relacji mimo że wiele osób żali się na każdy dogaduje się z każdym co jest zupełnie zrozumiałe ale zauważyłam że o wiele prościej jest znaleźć osoby,które zamiast kogoś wysłuchać czy zaangażować się jakoś w rozmowę wolą zdawkowe odpowiedzi i rozmowy dotyczące tylko "wesołych" raz i nie dwa za każdym razem kiedy ktoś zapytał się mnie o coś związanego z moim życiem a ja postanowiłam otworzyć się przed tą osobą usłyszałam "zmieńmy temat na inny" albo "nie narzekaj" Owszem,nie każdemu człowiekowi muszą odpowiadać pewnego rodzaju tematy ale jednak dla wielu osób rozmowa jest swego rodzaju mimo tego że jestem otwartą osobą i nie boję się rozmów dotyczących trudniejszych tematów,też nie każdej osobie którą znam opowiadam o tym i owym właśnie z tego powodu - że kiedy mam potrzebę się komuś wyżalić,ktoś nawet nie chce tego nie wyobrażam sobie żebym mogła potraktować w taki sposób osobę,która akurat chciałaby powiedzieć mi coś,co od jakiegoś czasu ją męczy i to nie ważne ile zrozumienia jest bardzo ważne w naszym życiu. Jeżeli chodzi o mnie mam 25 mi na tym żeby nawiązać kontakt z kimś szukającym kogoś z podobnym spojrzeniem na "te sprawy".Kogoś kto też chciałby codziennie rozmawiać (o ile oczywiście ktoś ma na to wystarczająco dużo czasu a przede wszystkim chciałabym żeby ktoś się zmuszał albo pisał z litości) Sama na ten moment nie pracuję ani nie studiuję ponieważ tak ułożyło się moje życie,więc mam bardzo dużo wolnego czasu który chętnie spędziłabym z kimś,kto też szuka przyjaźni bo jest samotny i brakuje mu częstych rozmów z kimś w podobnym położeniu. Jeżeli udałoby mi się znaleźć osobę z którą nawiązałabym dobry kontakt,bez problemu poświęcałabym tej osobie tyle czasu,ile bym tylko zależy mi na jednorazowym wygadaniu się ale na nawiązaniu częstego kontaktu z inną chciałabym rozmawiać codziennie? Ponieważ tak jak napisałam wcześniej,zawsze znajdzie się kogoś do jednorazowej rozmowy czy kontaktu raz na tydzień bądź raz na kilka dni ale zobaczyć zaangażowanie ze strony innych osób,nie tylko w moim przypadku,to już nie wiadomo czy dogadamy się z drugą osobą bo każdy człowiek ma swoje własne oczekiwania i to normalne że czasami coś nie wychodzi w wyniku czego,ludzie zrywają kontakt ale zależy mi na relacji z osobą,która sama ma ochotę żeby codziennie sama szuka tego typu kontaktu. Chciałabym również zaznaczyć że nie przepadam za krótkimi odpowiedziami i pytaniami typu "Jak tam minął dzień?" czy "Co u ciebie?" wolę rozmowy na bardziej rozbudowane tematy,które wymagają nieco zastanowienia się nad jakie tematy? To zależy już od osoby i od danego "Powiesz coś o sobie?" też nie jest na liście moich ulubionych ponieważ uważam że lepiej stopniowo kogoś poznawać i samemu zadawać mu jakieś pytania dotyczące jego osoby,aniżeli od razu poniekąd kazać komuś opisać sami widzicie jestem osobą rozmowną która NAPRAWDĘ jest rozmowna - dla mnie rozmowność to właśnie bardzo obszerne wiadomości a nie tylko natłok pytań albo odpowiedzi polegające na jednym zdaniu. Uważam że dzięki takim wiadomościom,lepiej jest odnieść się do czegoś w rozmowie i ją poznawałam ludzi lubiących korespondencje listowne,teraz już prawie listów się nie wysyła więc byłoby super gdybym znalazła taką drugą gadułę,która nie zostawi mnie gdy tylko pozna kogoś bardzo szybko odpisuję na e-maile. To czy komuś odpiszę zależy od treści zazwyczaj tylko na bardzo długie mi na czymś w formie wirtualnych z kim pogadać "tak o" ale właśnie brakuje mi tej głębi w rozmowach i chcę to zmienić. W tego typu postach ludzie często na samym początku już pytają innych o wam tak - nie wykluczam opcji spotkania się z kimś,z kim udałoby mi się nawiązać dobry kontakt ale dopiero w dalekiej wyobrażam sobie spontaniczego spotkania z kimś z kim wymieniłabym zaledwie dwie czy trzy najpierw dowiedzieć się czegoś więcej o o osobie z którą jestem w kontakcie i zobaczyć czy w ogóle dobrze się dogadujemy,zanim zdecydowałabym się na taki krok dlatego to gdzie mieszkacie nie ma dla mnie znaczenia. Na samym początku nigdy nie proszę nikogo o zdjęcie ani sama nie wysyłam mi jedynie na przyjacielskim kontakcie a w przyjaźni liczy się osobowość,nie to jak ktoś ma to dla mnie kompletnie znaczenia,czy po drugiej stronie jest ktoś atrakcyjny,czy też nie. Nie wypisałam również swoich zainteresowań ponieważ interesuję się wszystkim po trochu i nie ma jakiejś jednej rzeczy którą interesowałabym się o wiele bardziej niż innymi,zresztą większość z moich znajomości była nawiązana z osobami których zainteresowania różniły się od moich i zupełnie szczerze mówiąc dla mnie o wiele większe znaczenie niż to jaka jest czyjaś ulubiona piosenka czy ulubiony film,mają czyjeś poglądy na pewne tematy,to jaka dana osoba jest. Zdecydowanie lepiej dogaduję się z osobami z którymi jednak łączy mnie wspólne zdanie w wielu kwestiach i podobne podejście do życia niż czyjeś zainteresowania czy zawód jaki dana osoba wykonuje . To że ktoś słucha innego rodzaju muzyki niż ja,absolutnie nie wpływa na jakość rozmowy,natomiast jeżeli ktoś jest moim przeciwieństwem ..rozmowy nie są już tak przyjemne i raczej oddalamy się od siebie z daną osobą Przyznam się szczerze że osobiście wolałabym porozmawiać z osobami które też przeszły coś w życiu i chciałyby czasem podyskutować o swoich problemach niż z osobami które unikają "negatywnych tematów" bo wolą rozmawiać o czymś dobrze jest się pośmiać i oderwać od smutnej rzeczywistości ale jednak uważam że takich osób jest bardzo osób które zamiast zmieniać niewygodny temat i mówić innym "Przestań narzekać"? wydaje mi się że niezbyt przeszkadza mi słuchanie o czyichś problemach dlatego że sama przeszłam w życiu to i owo i uważam że jeżeli pomiędzy dwiema osobami jest jakiś wspólny mianownik - zawsze łatwiej jest się zaprzyjaźnić i czuć komfortowo z osobą z którą się rozmawia. Nikt nie powinien być pozostawiony sam sobie i walczyć ze swoimi trudnościami najzwyklejsza rozmowa,wygadanie się,narzekanie,w towarzystwie kogoś kto to rozumie i zamiast wiecznego wysyłania na terapię (nie mam nic przeciwko terapiom) weprze taką osobę,jest bardzo często uciekają od rozmów o problemach,nie zdając sobie nawet sprawy,że najzwyklejsza rozmowa potrafi przynieść jedyne czego chcemy,to wsparcie bez żadnego oceniania nas czy tylko pustych słów typu "wszystko będzie super".Wiele osób zamiast tego woli usłyszeć "w razie czego zawsze możesz na mnie liczyć" i wiedzieć,że w razie potrzeby ktoś zawsze ich miałam nieco gorszy okres z powodu zerwania z partneram i to co mi właśnie pomogło to rozmowy z przyjacielem,który zawsze oferował mi swoją pomoc i miał dla mnie czas. Bardzo nie podoba mi się również kiedy ktoś ignoruje wszystko to co zostało przeze mnie napisane w wiadomości i skupia się tylko na odpowiedzi na jakieś zadane pytanie. Wołabym również żeby nie pisały do mnie osoby które są bardzo ile odpowiadają mi osoby z poczuciem humoru,tak nie podoba mi się obracanie dosłownie wszystkiego w pewne granice. Szczerze mówiąc wolałabym żeby pisały osoby które odpisują chociażby co 5/6 godzin niż ktoś kto odpisze na jedną wiadomość po 12 godzinach albo jeszcze rzadziej - uważam naprawdę że jeżeli się chce kogoś poznać to zawsze znajdzie się dla niego czas. Okazanie zaangażowania jest dla mnie bardzo ważne w relacjach międzyludzkich i jeżeli ktoś już na samym początku nie wykazuje żadnego zaangażowania oraz "nie ma czasu" wysłać chociażby jednej lub dwóch wiadomości w ciągu doby,jest to dla mnie równoznaczne z tym że albo nie przypadłam mu do gustu albo na serio ma zbyt dużo obowiązków żeby zacząć znajomość,i wolałabym żeby w takim wypadku,ktoś do mnie nie piszę tego wcale ze złośliwości tylko po to,żebyśmy nie marnowali sobie nawzajem samo jak ktoś może nie być zainteresowany częstymi rozmowami (co w zupełności rozumiem bo nie każdy ma na to czas oraz ochotę) ja nie jestem zainteresowana jedną wiadomością wysłaną na całą dobę czy jeszcze się nawzajem. Gdyby chodziło mi o kolejną tego rodzaju znajomość,ten post wyglądałby zupełnie inaczej. Nie chcę żeby ktoś zrozumiał mnie źle,nie chodzi mi o to żeby ktoś non stop do mnie wypisywał bo każdy ma jakieś własne życie i dlatego też zamiast 20 czy 30 krótkich wiadomości na jakimś komunikatorze i trzymaniu telefonu cały dzień w ręku,wolałabym dostać 2 lub 3 wiadomości na dobę ale rozbudowane i mające sens niż tylko wiadomości błyskawiczne (zdecydowanie na samym początku po z czasem można przenieść się na komunikator i pisać nawet przez cały dzień - jeżeli oczywiście obie strony tego chcą i dobrze się dogadują)Pierwsze wrażenie jest dla mnie bardzo jest czymś wyjątkowym i każda osoba zainteresowana znajomością z kimś powinna okazać drugiej stronie tutaj powiem już od razu - albo odpisuję komuś praktycznie od razu albo też nie odpiszę komuś do 12 godzin oznacza to,że nie jestem zainteresowana przede wszystkim na szczerość zamiast złudnych nadzieji i udawania kogoś kim się nie jest albo jakichś wymówek,żeby tylko uniknąć nie podoba mi się ocenianie innych ludzi i jest bardzo ważny Na sam koniec dodam jeszcze tylko że potrafię dać z siebie bardzo dużo i zaangażować się w rozmowę (Staram się traktować ludzi tak jak sama chciałabym być traktowana przez nich) natomiast jeżeli ktoś liczy tylko na mnie i nie zadaje żadnych pytań,żeby podtrzymać rozmowę oraz pisze krótkie wiadomości,sama też nie staram się ciągnąć czegoś na siłę i zazwyczaj w takim momencie kontakt się ucina..daję ludziom tyle,ile oni dają bardzo się rozpisać i podciągnąć rozmowę,przychodzi mi to z łatwością ale zaangażowanie powinno być widoczne z obu ktoś się nie stara,nie mam zamiaru nikogo zmuszać,nic na siłę. To działa w obie widzę czyjeś zaangażowanie i chęć rozmowy,tym bardziej mnie to motywuje,jeżeli natomiast nie,nie wymuszam na nikim niczego. Napisałam o tym wszystkim dlatego,że chcę uniknąć nieporozumień i chcę żeby czytając ten post,ludzie sami zdecydowali czy byliby zainteresowani rozmową ze mną czy nie. Bardzo brakuje mi takiej przyjaźni,przyjaźni z kimś kto nie jest nachalny ale i też okazuje zainteresowanie moją osobą i stara się znaleźć dla mnie przysłowiowe 5 minut w ciągu odpisuję naprawdę bardzo na odpowiedź ode mnie,czeka się 5 proszę,potraktujcie poważnie to co teraz czytacie i odezwijcie się,tylko wtedy,jeśli i wam zależy na takim kontakcie i jeśli wiecie,że macie na to codzienną wymianę chcę po raz kolejny dostać wiadomości od kogoś,kto już na samym początku tłumaczy się brakiem naprawdę nie masz czasu na tak częste rozmowy,po prostu nie człowiek ma w końcu inne oczekiwania,ale najważniejsze jest to,żeby obu stronom odpowiadała dana forma wreszcie zobaczyć w kimś, też byłam kiedyś bardzo zajętą osobą ale wiem,że jeżeli na czymś lub na kimś nam zależy,zawsze znajduje się choćby parę minut w ciągu dnia. Niezależnie od tego kiedy ktoś zdecyduje się odezwać,zawsze zaglądam na e-mail,także nawet jeżeli znajdziecie mój post po wielu miesiącach od dodania go,możecie śmiało do mnie pisać 🙂 nigdy nie ignoruję ciekawych wiadomości. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie @ Proszę by pisały osoby od 18-32 lat Zgadzam się z Darią. To, że ktoś wstawia radosne fotki, wcale nie musi oznaczać, że faktycznie jest szczęśliwy. Może to tylko maska twardego mężczyzny, który nie chce poznac po sobie słabości, a może po prostu chce sobie ułożyć życie dalej. Ty równiez powinnas układać swoje i żyć po swojemu, a co za tym idzie, uważam, że nie ma sensu zaglądanie na jego profile i wbijaniu szpilek w samą siebie. Równie dobrze, może wstawiać takie zdjęcia specjalnie, bo wie, że tam zaglądasz i chce, abyś była zazdrosna. Nie wiemy czy robi to z jakiegoś powodu, czy po prostu ot tak dla siebie, dlatego nie kieruj się tym. Lepiej nie wchodź na jego profile, bo w ten sposób cały czas podtrzymujesz zainteresowanie jego osobą. Nie wiadomo czy się cieszy czy nie, wiadomo jedno - zdradził Cię i się rozstaliście. Skup się więc na swoim życiu, a on niech robi co uważa za słuszne. Jeśli cały czas będziesz zainteresowana nim i jego życiem nie zauważysz tego, co jest obok Ciebie. Powodzenia! Cytuj Po jakim czasie facet żałuje rozstania ?Co ja zrobiłem…Krok po kroku do powrotuPo jakim czasie facet żałuje rozstania ?Rozstanie to zawsze bolesny etap. Zwłaszcza dla porzuconej kobiety. Mężczyzna zazwyczaj już w dniu, w którym zrealizował swoje postanowienie o odejściu, świętuje. Bawi się z kolegami, pije alkohol i przeżywa radość, którą nazywa wolnością. W tym czasie kobieta płacze, zastanawia się co zrobiła źle, analizuje z przyjaciółkami cały swój związek. Jednak po jakimś czasie spojrzenie na rozstanie może zmienić się u każdej ze ja zrobiłem…Ty, po okresie rozpaczy, zaczynasz odbudowywać poczucie własnej wartości, stajesz na nogi i żyjesz nowym życiem w pojedynkę. Wracasz na właściwe tory, nauczyłaś się już, że życie samej wcale nie jest takie złe. Przestajesz się interesować byłym, nie oglądasz już jego zdjęć, nie wchodzisz na jego profil w mediach społecznościowych, nie rozmawiasz o nim z przyjaciółmi. Poukładałaś sobie w głowie i wychodzisz na prostą, a może nawet zamknęłaś przeszłość i zaczynasz z czystą kartą. W tym czasie on, po okresie szczęścia z powodu podjęcia najlepszej, jego zdaniem, życiowej decyzji zaczyna rozmyślać. Wracają miłe wspomnienia z podróży, wspólne oglądanie meczy a także fakt, że zawsze byłaś w domu jak wracał z pracy i miał z kim pogadać o tym jak bardzo wkurzyli go współpracownicy. Zorientował się, że koledzy są super, ale raz na jakiś czas i tak naprawdę tylko Ty rozumiałaś go bez słów. Dotarło do niego, że przed Tobą nie musiał udawać twardziela, bo kochałaś go takim jakim jest naprawdę. Do tego dochodzi najważniejsze a mianowicie Ty i to jak zachowywałaś się po rozstaniu. Nie dzwoniłaś, nie pisałaś, nie błagałaś o powrót. Zajęłaś się sobą, masz swój świat, swoje pasje. Nawet jeśli nigdy nie interesowało Cię czy on to zauważył (w końcu robiłaś to dla siebie) to bądź pewna, że wszystko odnotował. No chyba, że łączył Was przelotny romans, wtedy ani Ty ani on raczej nie rozpamiętujecie tego co Was łączyło i nie zależy Wam na tej drugiej osobie kiedy gorące uczucie przeminie. W długoletnim związku jest zupełnie inaczej, to oczywiste. Jeśli jeszcze były partner zobaczy Cię w towarzystwie innego mężczyzny to na pewno obudzi się w nim zazdrość. Co teraz? Moment, w którym uświadomił sobie, że zrobił błąd odchodząc, wydaje się być przełomowy. Jeśli mężczyzna jest dojrzały i naprawdę zrozumiał co stracił będzie próbował Cię po kroku do powrotuOto kilka symptomów, które mogą świadczyć o tym, że mężczyzna żałuje rozstania i chce Cię odzyskać:swoim zachowaniem pokazuje, że się zmienił,coraz częściej do Ciebie pisze lub dzwoni, nawet pod byle pretekstem,przychodzi z wizytą,proponuje pomoc, twierdząc, że zawsze możesz na niego liczyć,proponuje wspólne wyjście, oczywiście w ramach przyjacielskich kilka przykładowych zachować równie dobrze może być oznaką tego, że on chce być jedynie przyjacielem, bez względu na Waszą przeszłość. Może być także chęcią zadośćuczynienia Tobie za to, że swoim zachowaniem wcześniej Cię skrzywdził. Dopóki jasno nie określi się co nim kieruje, nie możesz być niczego pewna. Najlepszym rozwiązaniem jest czekać na rozwój wypadków i robić swoje. Jeśli spodobał Ci się ten artykuł lub korzystasz z mojej wiedzy na swoim blogu lub stronie www to wstaw proszę u siebie link do źródła: Tagi: ⭐ Kiedy facet żałuje rozstania ? po jakim czasie facet żałuje rozstania ? kiedy facet żałuje, że zerwał, kiedy facet zrozumie co stracił, kiedy on mowi ze bedzie zalowal rozstania Bądźmy ze sobą szczerzy. Dzisiejsze związki nie wytrzymują zbyt długo. Patrząc na moich znajomych i obserwując relacje innych można śmiało stwierdzić, że "optymalny czas" trwania związku to jakieś 3-6 miesięcy. Oczywiście, są takie które wytrzymują dłużej. Sami dobrze wiecie, że dopiero po jakimś czasie można stwierdzić czy "to jest właśnie to". Na samym początku to standardowe motylki w brzuchu, zauroczenie i całkowite olewanie każdej wady partnerki. Tak jakby zupełnie była tego pozbawiona. Znajome? No właśnie. Dopiero później wychodzi szydło z worka. Wiele osób ma problem z pozbieraniem się po rozstaniu, wpada w dołek albo popełnia te wszystkie głupie rzeczy o których będzie mowa za moment. Na temat tego jak pozbierać się po rozstaniu już pisałem W TYM POŚCIE. No ale dobra, jesteście szczęśliwi i nagle coś zaczyna się psuć do tego stopnia, że ze sobą zrywacie. Tak definitywnie, bez miliona schadzek jak to niektórzy mają w zwyczaju. Dochodzimy w końcu do sedna sprawy. Jakie najgłupsze rzeczy odwalamy po rozstaniach i zerwaniach? Ja wypiszę kilka tych, które są najbardziej "popularne". Najgorsze co możecie zrobić po zerwaniu, to: ZAMIENIĆ STOSUNEK DO CAŁEJ PŁCI PRZECIWNEJ Zdradziła? Zerwał? Okazała się szmatą? Całował się z przyjaciółką? No to w takim razie trzeba wrzucić całe przedstawicielstwo płci swojej ex do jednego worka. Przecież wszyscy są tacy sami. Gówno prawda. Nie możesz po takim czymś zrażać się do wszystkich. To, że druga połówka potraktowała was bez uczuć, wolał inną albo ona przespała się z innym wcale nie oznacza, że teraz każdy facet to chuj, a każda kobieta sypia z pierwszym lepszym. Nie opieraj swojego patrzenia na innych na jednej nieprzyjemnej sytuacji. Bo jest cholernie dużo porządnych facetów i kobiet na tym świecie. Widocznie Tobie się tym razem nie poszczęściło. Należy się cieszyć, że masz z głowy jeden problem mniej. POPAŚĆ W NAŁOGI No jasne, skoro mam złamane serce to pójdę się nawalić. Kij tam, ważne żeby znieczuliło. Narkotyki? Czemu nie, przecież i tak wszystko straciłem, życie nie ma teraz żadnego sensu. Z jednej strony takie rozwiązania pomagają, bo na chwilę możemy zapomnieć, znieczulić ból, ale później odbije się to na naszym zdrowiu i psychice. Nie marnujcie swojego zdrowia bo jeszcze popadniecie w nałóg i dopiero będzie syf. Wiem, że łatwo to wszystko mówić, ale ludzie poważnie, będziecie pić bo ktoś postanowił skończyć waszą relację? No właśnie. Już lepiej zadzwońcie do swojego przyjaciela bądź przyjaciółki i z nim pogadajcie. Będzie to lepsze niż alkohol lub inne gówna. PROSIĆ ŻEBY WRÓCIŁ/A Ile razy ja to przerabiałem. Milion telefonów od koleżanki, którą rzucił facet dla innej. Zawsze w trakcie takich rozmów do dzisiaj nie mam pojęcia dlaczego, ale chciała do niego wrócić, ba, nawet go o to prosiła, błagała żeby tylko byli znowu razem. Jest to jedna z najgorszych rzeczy już nie tylko z jej strony, ale również patrząc na to jako osoba trzecia. Serce mi się kraja jak widzę zapłakaną dziewczynę, która całym sercem kocha tego idiotę, który postanowił zostawić ją dla innej bo mu się znudziła, czy inne tego typu wytłumaczenia zerwania. Serio, jak ktoś was "wyrzuca do kosza" jak jakąś pieprzoną zabawkę, to warto przemyśleć, czy jest sens płakać i błagać taką osobę żeby do nas wróciła. Powiedzenie, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi chyba nie wzięło się znikąd, nie? CIĄGŁE SPRAWDZANIE CO TAM U NIEGO/NIEJ SŁYCHAĆ "Hmm.. sprawdźmy z kim teraz się spotyka, co aktualnie robi, czy jest już w związku? Jak tak można?! Z nią? I do tego dobrze się bawi zaraz po naszym rozstaniu? JAK ŚMIE?!" - chcecie się bawić w stalkerów i ryć sobie codziennie banie swoim byłym bądź byłą? Takie coś należy traktować jak książkę, zamykacie rozdział, odwracacie na kolejną pustą stronę. Nie wraca się do przeszłości. Na cholerę na siłę wracać do czegoś co sprawiało wam przykrość? Po co wam wiedzieć z kim się teraz spotyka, jak się czuje, co robi? Wy macie swoje życie i musicie iść do przodu. Skupić się na tym co jest teraz, a nie na tym co już było i nie zakończyło się zbyt ciekawie. ZACZĄĆ SIĘ OBJADAĆ Chyba dedykuję ten punkt wszystkim paniom. Ile razy nasze piękne panie sięgały po wino i jakieś ciastka, czekoladę, cokolwiek słodkiego? Walić dietę, trzeba zajadać smutki. Tylko żebyście nie przytyły przez takie coś parę kilo. Później się obudzicie i będziecie mieli te parę kilo więcej i będzie zdziwienie i rozpacz bo nagle jest się nieco pulchnym. I nie mówię teraz tylko i wyłącznie o paniach! O tych najgłupszych rzeczach mógłbym się jeszcze rozpisywać i rozpisywać. Doszedłem do wniosku, że wezmę do lupę te najbardziej występujące. Sam popełniłem jedną rzecz z tej listy, a dokładniej mówiąc prosiłem żeby moja była do mnie wróciła. Była idealna pod każdym względem, po jakimś czasie coś zaczęło się psuć, mniej się dogadywaliśmy, ciągle były jakieś kłótnie o jakieś pierdoły. Na końcu usłyszałem, że już jej się znudziłem. I nagle bum, Kamil jest singlem. Przeżywałem to cholernie długo, błagałem ją, że może jednak za drugim razem nam wyjdzie i w ogóle.. Po jakimś czasie zrozumiałem, że chyba nie warto. Postanowiłem dać sobie spokój. Po roku się do mnie odezwała.. Ale to wpis na inną okazję. Dajcie znać na fejsie lub w komentarzach czy mam coś na ten temat więcej napisać. Bo to w sumie chyba dość ciekawa historia. Jeszcze raz polecam przeczytać posta; jak pozbierać się po rozstaniu? Podsumowując to wszystko; bądźcie silni i nie dajcie się! Taka jest kolej rzeczy, że coś się zaczyna i zazwyczaj kończy. A może jednak nie? Może natraficie na kogoś wartościowego z kim zostaniecie już do końca życia? Warto wierzyć i się nie poddawać. Bądźcie sobą, a na pewno znajdzie kogoś, kto dostrzeże w was coś czego inni nie potrafili. Profil autora:

dlaczego facet pije po rozstaniu